Przejdź do głównej zawartości

Aktualnie czytam #79

Henning Mankell, Głębia
Od wydawnictwa:

Ostra, przenikliwa analiza sytuacji Szwecji z okresu pierwszej wojny światowej nadaje temu jakby thrillerowi typowy dla klasycznych dzieł gatunku wymiar moralny i niepokojącą atmosferę. Poruszone zostają w nim kwestie związane z etyką, sprawiedliwością i demokracją, podobnie jak w kryminałach o Wallanderze. Wszystko to sprawia, że powieść jest pełna mocy.

„The Guardian”

Październik 1914 roku. Pancernik „Svea” dociera do Archipelagu Sztokholmskiego. Na pokładzie znajduje się Lars Tobiasson-Svartman inżynier marynarki wojennej, który podjął się pomiaru głębokości wód morskich i wyznaczenia kanału żeglugowego dla okrętów wojennych. Mężczyzna już od dzieciństwa jest zafascynowany pomiarami i maniakalnie pragnie oraz pożąda precyzyjnej wiedzy na temat głębokości. To znalazło odbicie w jego monotonnym życiu prywatnym, które dzieli z żoną Kristiną, wycofaną i pełną rezerwy.

W pobliżu wód, na których dokonywane są pomiary, Lars zatrzymuje się na niewielkiej, pozornie bezludnej wyspie Halsskar i ze zdumieniem odkrywa, że zamieszkuje ją młoda kobieta, Sara Fredrika. Pomimo jej dzikiej natury, zupełnie odmiennej od jego własnej, znajomość z wyspiarką porusza mężczyznę do głębi i burzy jego uporządkowane życie. Nawet po powrocie do Sztokholmu i do żony Lars nie jest w stanie uwolnić się od tęsknoty za Sarą…

Wydawnictwo W.A.B.
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 351

Na blogu można znaleźć także recenzję dwóch innych powieści tegoż autora: Włoskie buty i Szwedzkie kalosze.


Komentarze

  1. Myślę, że byłabym zadowolona z tej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo zadowolona. Powieść rewelacyjna i cały czas trzymająca w napięciu :)

      Usuń
  2. Moje klimaty! Myślę, że mogłaby mi się spodobać! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieść jest rewelacyjna. Gorąco polecam :) Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Aktualnie czytam #259

Tana French, Z dala od świateł Od wydawcy: Najnowsza powieść pierwszej damy irlandzkiego kryminału. Nominowana do Goodreads Choice Awards 2020. Mała miejscowość w małym kraju. Żaden z jej mieszkańców nie jest taki, jaki się wydaje. Trudno rozpoznać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Zwłaszcza jeśli się jest outsiderem. Cal Hooper, były detektyw policji z Chicago, osiedla się na irlandzkiej wsi. Zmęczony obracaniem się w środowisku przestępców, spodziewa się znaleźć tu spokój i poświęcić się wyłącznie remontowi domu i obcowaniu z przyrodą. Kiedy jednak miejscowy dzieciak prosi go o pomoc w odnalezieniu brata, Cal przekonuje się, że nie uda mu się uciec od tego, czym zajmował się w przeszłości ­– raz policjant, zawsze policjant. Musi sięgnąć po swoje stare metody, by przebić się przez gąszcz działań, motywów i wzajemnych relacji mieszkańców okolicy. Każdy z nich coś ukrywa, a wielu wolałoby, żeby przybysz z Ameryki zrezygnował ze swojego dochodzenia. I dają mu to odczuć w mniej lub b

Aktualnie czytam #246

Erich Maria Remarque, Na Zachodzie bez zmian Od wydawcy: Powieść „Na Zachodzie bez zmian” należy do najgłośniejszych dzieł literatury XX wieku. Jej bohaterowie, podobnie jak sam autor, należą do „straconego pokolenia”: pokolenia, którego młodość przepadła w okopach pierwszej wojny światowej. Osiemnasto-, dziewiętnastolatkowie trafiają na front niemal prosto ze szkolnej ławy, namawiani przez nauczycieli do spełnienia obowiązku wobec ojczyzny. Czymże jednak jest ten obowiązek? – pytają siebie, świadomi, że strzelają do takich jak oni młodych, tęskniących za domem i pokojem i pytających o sens wojny wrogów. Mistrzowskie wniknięcie w emocje bohatera, gwałtowność opisu ataków z lądu i powietrza, atmosfera nieuchronności śmierci – wszystko to sprawia, że powieść ta do dziś przejmuje grozą. Wydawnictwo REBIS Rok wydania: 2021 Liczba stron: 192 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu REBIS.

Poezja #7

Dziś ponownie Rafał Wojaczek i dwa wiersze: Na jednym rymie (poświęcony Jadwidze Z.) i Była wiosna, było lato . Na jednym rymie Ile kwia­tów tyle świa­tów na tym świe­cie jed­nym Ile oczu tyle świa­tła na tym świe­cie ciem­nym Ile dzwo­nów tyle gło­su na tym świe­cie nie­mym Ile trwo­gi tyle wia­ry na świe­cie nie­wier­nym Ile wier­szy tyle praw­dy na świe­cie nie­pew­nym Ile męki tyle chwa­ły na świe­cie do­cze­snym Ile klę­ski tyle pę­tli na świe­cie śmier­tel­nym Ile śmier­ci tyle szczę­ścia na tym świe­cie nędz­nym Była wiosna, było lato Była wiosna, było lato, i jesień, i zima  Był poeta, co sezony cierpliwie zaklinał Na mieszkanie i na miłość, na trochę nadziei  Na obronę ode klęski, oddalenie nędzy Na ojczyznę, tę dziedzinę śmierci niechybionej  Na jawną różę uśmiechu pięknej nieznajomej Na prawo ważnego głosu, na wiersz nie bez echa  Na Księgę, która by mogła nie zwać się gazeta Na dzień dobry, na noc cichą, na sen, nie na koszmar  Na matkę, na ojca, wreszcie i na litość Boga