W przedostatnim dniu maja jeszcze raz Marcin Świetlicki i wiersz pod tytułem K Dzisiaj dostałem pismo od państwa. Państwo chce, bym się zgłosił w stosownym urzędzie. Państwo nie prosi, państwo żąda. To niemożliwe przecież oczekiwać by państwo prosiło, żąda państwo. Ale ja umarłem, ja umarłem. Nie chodziłem głosować na urzędników państwa. Sam sobie jestem winien. Nie brałem państwowych kartek na państwową wódkę, państwowe papierosy i państwową mąkę. Nie brałem państwa talonów na bony państwowe. Sam sobie jestem winien. Muszę wyznać, że jednak podstępnie korzystałem z państwa komunikacji. Ale ja umarłem, a umarłym przecież przebacza się łatwiej. Czasami z przyzwyczajenia golę się, lecz zarost rośnie nawet umarłym. Czasami z przyzwyczajenia wchodzę w jakieś kobiety, czasami je zapładniam, ale rodzą wyłącznie widmowych pogrobowców. Ja umarłem. Czasami piszę wiersze i wiem, że w ten sposób sprawiam przykrość państwu. Jeśli wezwanie to dotyczy akurat tego faktu, to nie zamierzam się tłumac...
Blog o książkach, ale nie tylko.