Hendrik Groen, Żyj i pozwól żyć Nuda. Nuda. Nuda. Nudne życie. Nudna praca. Nudne małżeństwo. Emocje poszły do lamusa bardzo dawno temu. Wraz z zakończonym romansem… Co prawda piątkowe partyjki golfa są miłą i zawsze z utęsknieniem wyczekiwaną tradycją, ale to tylko kilka godzin… A życie ucieka. Wszak pięćdziesiątka już na karku. Tak pokrótce można przedstawić życie Arthura Ophofa, gdy go poznajemy. A będzie jeszcze gorzej. Strata. W dość krótkim czasie Arthur doświadczył dwie straty. Śmierć ubóstwianej przez niego teściowej i utratę pracy. Wydawać by się mogło, że widmo bezrobocia powinno spędzać Arthurowi sen z powiek. Kto teraz da mu pracę? Ale to nie brak etatu przerażał go najbardziej. Najbardziej przerażał go czas, który będzie musiał spędzać z żoną. Jak on to zniesie? Zawsze praca była jakąś alternatywą, a teraz nie ma nawet tego. Jakby tak czmychnąć… Z tego domu. Z tego miasta. Z tego świata… I gdy tylko ta myśl pojawiła się w głowie Arthura i gdy wypowiedział ją ...
Blog o książkach, ale nie tylko.