Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą podróżnicze

Opowieści, które są zarazem cennym doświadczeniem.

Łukasz Kocewiak, Afganistan. Góry, ludzie, wojna. Opowieść o zapomnianym Hindukuszu Lubię takie opowieści. Snute dość powolnym rytmem, a przyspieszające jedynie momentami. Opowieści, które są zarazem cennym doświadczeniem. Swoją opowieścią, tudzież doświadczeniem dzieli się z czytelnikami Łukasz Kocewiak, który postanowił samotnie wejść na afgański Noszak. Zdobyć Noszak podczas samotnej wyprawy to jedno. Dotrzeć w afgańskie góry, to drugie. Afganistan to kraj nie tylko kulturowo odmienny od tego świata, który znamy. To kraj targany wojną. To kraj, w którym zamachy i wybuchy są wręcz codziennością. To kraj, w którym niebezpiecznie jest schodzić z utartych już szlaków, bo nigdy nie wiadomo, gdzie ukryta jest … mina. Jednym z czynników składających się na sukces takiej wyprawy jest bezsprzecznie miejscowy przewodnik , który wie z kim, o czym i jak rozmawiać. Bez tego byłoby ciężko. Jeśli ktoś ma w sobie na tyle pokory i zdrowego rozsądku, aby to zrozumieć już jest o krok od zrealizowania...

Aktualnie czytam #315

Łukasz Kocewiak, Afganistan. Góry, ludzie, wojna. Opowieść o zapomnianym Hindukuszu Od wydawcy: Opowieść o kraju od dziesięcioleci targanym wojnami, zapomnianych górach, samotnym wejściu na najwyższy szczyt Afganistanu, narodzinach polskiego himalaizmu zimowego i zmaganiach afgańskich alpinistek.  W książce autor zabiera czytelnika do Korytarza Wachańskiego. Sprawdza, czy można wspinać się bezpiecznie w afgańskim Hindukuszu. Podąża śladami średniowiecznych kupców, mudżahedinów, broniących dostępu do regionu przed talibami; czy polskich alpinistów, którzy właśnie tu rozpoczynali epokę zimowej eksploracji najwyższych gór.  Był też świadkiem alpejskich zmagań młodej Hanify.  Czy uda się postawić stopę pierwszej Afgance na Noszaku – najwyższym szczycie kraju jej ojców oraz czy znajdzie się jeszcze miejsce na radość w kraju zajmującym niechlubne ostatnie miejsce w Światowym Rankingu Szczęścia? Przekonajmy się. Wydawnictwo Bernardinum Rok wydania: 2022 Liczba stron: 272 Za możl...

Podróże kształcą...

Patrick Leigh Fermor, Czas drogi Podróże kształcą… W przypadku Patrick’a Fermor’a to powiedzenie jest jak najbardziej zasadne… Grudzień 1933. Osiemnastoletni Patrick Leigh Fermor, Anglik, rozpoczyna swoją samotną wędrówkę. Cel? Konstantynopol. Zamierza dotrzeć do niego pieszo. Start? Holandia. I rozpoczyna się wędrówka… Na plecach plecak, na nogach trekkingi, w paszporcie wbite magiczne słowo „student”, w kieszeni parę funtów i wiersze Horacego, w sercu zapał! Powoli odhacza kolejne miejscowości. W jednych zatrzymuje się na chwilę, w innych nieco dłużej. Podziwia architekturę, kościoły, katedry. Odwiedza galerie. Obserwuje ludzi na ulicy i w knajpach. Jego osoba budzi zainteresowanie. Plecak, kij, mapa rozłożona na stole, mówi z dziwnym akcentem, notatnik i ołówek w ręku. Czyżby włóczęga? Wagabunda? Nie! To student z Anglii, który postanowił pójść do Konstantynopola. Nocuje w przytułkach, na komisariacie policji (!), w stodołach, w pokojach gościnnych knajp, u obcych ludzi, w zamkach...

Aktualnie czytam #311

Patrick Leigh Fermor, Czas drogi Od wydawcy: W grudniu 1933 roku osiemnastoletni Patrick Leigh Fermor samotnie wyrusza pieszo przez Europę do Konstantynopola. Postanawia żyć jak tramp, pielgrzym lub wędrowny uczony. Nocuje w przytułkach, klasztorach, stodołach, ale także dzięki szczęśliwym trafom – w zamkach i pałacach. Przede wszystkim jednak maszeruje z wierszami Horacego w plecaku. "Czas drogi" to błyskotliwa relacja z przygód, które spotkały autora podczas niezwykłej wędrówki. Obejmuje wspomnienia z trasy przez Niderlandy do granicy Węgier. Fermor przemierza teutońskie krainy ku słowiańszczyźnie, idzie przez gotycką północ, mija przyczółki imperium rzymskiego – w górę Renu i w dół Dunaju – prosto do serca starych Bałkanów i pobizantyjskich krain. Od początku wyprawy do publikacji oryginału "Czasu drogi" minęły czterdzieści cztery lata. W międzyczasie autor był kochankiem rumuńskiej księżniczki, wziął udział w szarży królewskiej kawalerii w Grecji, skacząc ze spa...

Był kartografem, był astronomem, był odkrywcą!

John Gascoigne, Tajemnice południowego Pacyfiku. Podróże Kapitana Cooka Mam problem z tą książką. Nie tego się spodziewałam. Umęczyłam się podczas lektury. Po prostu oczekiwałam czegoś innego. Czytając o podróżach kapitana Cooka cały czas miałam nieodparte wrażenie, że czytam … referat. A nastawiłam się na książkę pełną przygód. Ja rozumiem, że autor chciał nakreślić kontekst epoki, ale odnoszę wrażenie, że ta książka mówi w przeważającej części właśnie o tym kontekście… A przecież kapitan Cook kierował trzema wielkimi wyprawami! Był kartografem, był astronomem, był odkrywcą! Mapy, sporządzone przez Cooka były stosowane aż do schyłku XX wieku. Botanicy, których zabierał na swoje wyprawy powiększyli listę roślin o szokującą liczbę. To także Cook wprowadził na swoich statkach reżim higieniczny dla wszystkich członków załogi. Ale wprowadził też rewolucyjną zmianę w jadłospisie marynarzy . Otóż wzbogacił ich codzienne menu o … kapustę kiszoną. Cel był jeden: uniknąć szkorbutu. Aby przekona...

Aktualnie czytam #250

John Gascoigne, Tajemnice południowego Pacyfiku. Podróże Kapitana Cooka Od wydawcy: Zagadki i sekrety południowych mórz Zetknięcie dwóch światów – georgiańskiej Anglii i wyspiarskich społeczności Oceanu Spokojnego Egzotyka i rzeczywistość archipelagów marzeń Tajniki XVIII-wiecznej żeglugi Nieznane fakty i mity z życia wielkiego odkrywcy Wydawnictwo Bellona Rok wydania: 2011 Liczba stron: 285

Aktualnie czytam #232

Jadwiga Śmigiera, Mój kraj nad Wisłą  Od wydawcy:  Z okresu młodości pamiętam „zdobywanie”, zamawianie i „wyławianie” map i atlasów z bardzo dziwnych miejsc. Traktowane były jak bezcenny skarb, absolutnie konieczny przy planowaniu i ruszeniu w jakąkolwiek podróż.  Dzisiaj takim bezcennym skarbem dla wszystkich planujących wyjazd, a nawet dla tych, którzy chcą lepiej poznać swoje miasto, akurat opisane przez autorkę, staje się ta książka przedstawiająca krainę naszych korzeni.  Znajomy poeta zapytał mnie: „Co czytasz?” Nie wiedziałam, jak w jednym zdaniu odpowiedzieć, bo oprócz tego, że książka jest „do czytania”, to jest swoistym „bedekerem” i zbiorem ciekawostek historycznych. Wśród nich znaleźć można bohaterów miejscowych legend, którzy ubarwiają opowieść. Znakomita książka nie tylko na wakacje. Ledwie ją przeczytałam, a już mam ochotę wrócić do kilku fragmentów. Wielką wartością treści tej książki jest to, że wszystkie opisane miejsca autorka sama zobaczyła, spraw...

niezwykła erudycja autora

Antoni Ferdynand Ossendowski, Gasnące ognie  Tym razem Antoni Ferdynand Ossendowski zabiera czytelnika na niespieszny spacer tam, gdzie narodziły się trzy wielkie religie – judaizm, chrześcijaństwo i islam. Ossendowski delektuje się tamtejszą egzotyką, różnorodnością ras, wyznań, bogactwem kulturowym, roślinnością czy architekturą. Ja delektuję się tym, w jaki sposób autor przekazuje swoje wspomnienia i spostrzeżenia z podróży. A czyni to kapitalnie. I tu kłania się niezwykła erudycja autora .  Erudycja, wcześniejsze przygotowanie do podróży i klasyczne wykształcenie . Jego relacja z podróży nie jest oczywiście wolna od jego poglądów. Autor jest nastawiony raczej na przekazanie tego, co zastał na miejscu i komentowanie wszystkiego według własnych przekonań, ale … to cały urok tej lektury. Poznajemy dzięki temu nie tylko odległe zakątki świata.  Ossendowski w tę podróż wybrał się w latach 20. XX wieku. Nie był anonimowym podróżnym. Był już pisarzem cieszącym się międzyna...

Aktualnie słucham #19

Antoni Ferdynand Ossendowski, Gasnące ognie  Od wydawcy:  Gasnące ognie. Podróż po Palestynie, Syrji, Mezopotamji Ossendowski zabiera nas na niespieszny spacer po obszarach, gdzie narodziły się trzy wielkie religie – judaizm, chrześcijaństwo i islam. To nie tylko delektowanie się ichnią egzotyką, różnorodnością ras, wyznań, bogactwem kulturowym, roślinnością czy architekturą. To spotkanie z całkiem odmienną obyczajowością: zachowaniem, zwyczajami, poglądami. „Podróż po Palestynie, Syrji, Mezopotamji” obficie okraszono anegdotami i wtrętami historycznymi i biblijnymi. Delicje dla ucha!  Wydawnictwo Storybox  Czas nagrania: 11 godzin 50 minut  Czyta: Marcin Popczyński  Tutaj możecie przeczytać kilka słów o innej powieści Ossendowskiego.

Frazier to nie podróżnik z krwi i kości, a turysta

Ian Frazier, Podróże po Syberii Ian Frazier to amerykański dziennikarz zakochany w Rosji, a będąc bardziej precyzyjnym – w Syberii. Jak wytłumaczyć tę miłość i tę fascynację? I co z tego wyniknie? Między innym o tym jest na książka. Na niemalże siedmiuset stronach autor opisał wszystkie swoje podróże do Rosji. Niewątpliwie każde jego spotkanie z Rosją było ważne i niezwykle emocjonujące. A dla czytelnika? Wszak też i dla niego autor podjął trud spisania wszystkich swoich przygód, przemyśleń, wątpliwości… Czy jestem zadowolona z tej lektury? I tak, i nie. Książka niby nie jest zła (co ciekawe, autor umieścił też w niej szkice, które sam wykonał podczas swoich rosyjskich wojaży), ale … Nie do końca tego się spodziewałam. Ian Frazier w swoich „Podróżach po Syberii” zawarł tyle obszernych dygresji, że samej Syberii jest w niej mało. Zdecydowanie za mało. Ponadto Ian Frazier to nie podróżnik z krwi i kości, a turysta . I to jest wyczuwalne. Po Rosji podróżuje z rosyjskimi prze...

Aktualnie czytam #207

Ian Frazier, Podróże po Syberii  Od wydawnictwa:  Frazier to prawdziwy mistrz barwnej, pełnej humoru narracji, opisów pejzaży i przyrody, a także analizy aktualnej sytuacji i warunków życia ludzi. Wszystko wskazuje na to, że pisząc Podróże po Syberii , stworzył on dzieło swojego życia. David Remnick  W tej fascynującej książce Ian Frazier razem ze swoimi rosyjskimi towarzyszami podróży przemierza niekończące się bezdroża, obozuje pod gwiazdami, bada okrutną rosyjską historię, walczy z chmarami olbrzymich komarów, opisuje sytuacje nie do opisania, oraz, co najważniejsze, spotyka na swojej drodze niezwykłych ludzi. Opowiada historie syberyjskich zesłańców, od najbardziej znanych – Dostojewskiego, Lenina (zesłanego dwukrotnie), Stalina (zesłanego kilkakrotnie) – do tych mniej znanych (jak Natalia Łopuchina, zesłana przez carycę Elżbietę za to, że, podobnie jak ona, na balu wpięła sobie we włosy różę!). Przypomina tych, którzy za czasów władzy sowieckiej cier...

Ahoj przygodo!

Karol Olgierd Borchardt, Znaczy Kapitan Ahoj przygodo! Właśnie taki początek mojej wypowiedzi o niniejszej książce jest jak najbardziej adekwatny. Bo lata spędzone na morzach i oceanach to niekończąca się przygoda. To możliwość poznawania dalekiego i egzotycznego świata. To możliwość ciekawych spotkań. Ale to też ciężka praca. A gdy do tego kapitan jest człowiekiem wymagającym i żadnego dyletanctwa czy też fuszerki nie toleruje można powiedzieć, że to była prawdziwa szkoła i życia, i charakteru. Znaczy, wszystko musiało być w porządku i wszyscy musieli być w porządku… Karol Olgierd Borchardt, będąc małym chłopcem, marzył o tym, aby zostać Indianinem. Z oczywistych względów to marzenie nie zostało spełnione. Ale udało mu się spełnić inne marzenie. Został marynarzem! A i okoliczności akurat ku temu były sprzyjające. Aby zrealizować swój plan wcale nie musiał opuszczać Polski i wyjeżdżać na nauki do Francji (początkowo i taka ewentualność była brana pod uwagę). Wystarczyło uda...

Aktualnie czytam #202

Karol Olgierd Borchardt, Znaczy Kapitan Od wydawcy: "Znaczy kapitan" to najlepsza i najpopularniejsza książka marynistyczna wydana w Polsce. Zaliczana jest do kanonu literatury polskiej XX wieku. Karol Olgierd Borchardt na kartach swego najważniejszego dzieła jest piewcą i kronikarzem pionierskiej epoki w dziejach naszej floty morskiej. Ukazuje słynnych kapitanów, statki parowe z pierwszej połowy minionego wieku oraz transatlantyki, a także legendarne żaglowce szkolne. Karol Olgierd Borchardt (1905-1986) urodził się w Moskwie. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Wilnie. Ukończył Szkołę Morską w Tczewie. Całe swoje życie służył morzu. Przed wojną pływał m.in. na transatlantykach "Polonia", "Kościuszko" i "Piłsudski". Podczas wojny pełnił służbę na morzu. Po powrocie do kraju w 1949 roku pracował już tylko na lądzie, pozbawiony decyzją polityczną prawa uprawiania zawodu oficera Marynarki Handlowej. Wykładał w Wyższej Szkole Morskiej...

Nie przekonuje mnie ta książka.

Marta i Adam Biernat, Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów Tę książkę kupiłam jakiś czas temu. Najpierw ją kupiłam, a później w sieci natrafiłam na artykuły o … plagiacie. Postanowiłam przeczytać ją mimo wszystko i … nie warto. Nie warto wydawać na nią pieniądze, nie warto poświęcać jej czas. Nie tylko ze względu na aferę plagiatową. Ta książka to największe rozczarowanie czytelnicze od bardzo dawna. Na jej korzyść przemawia jedynie to, że jest ładnie wydana. Zdjęcia są obłędne, ale jest ich zdecydowanie za mało. I koniec. Cały czas dziwię się, że osoba, która na Islandii spędza kilka miesięcy rokrocznie napisała o niej książkę tak bardzo odtwórczą. Do tego styl autorki czy też maniera pisania nie zachęca do lektury, a wręcz przeciwnie. Czasem lepiej pisać prościej i krócej. Efekt będzie o wiele lepszy. Przez zbyt rozbudowane zdania i zbędną kwiecistość języka czytało się tę książkę dość … topornie. W pewnym momencie te wyolbrzymienia i językowe udziwnienia z...

Aktualnie czytam #188

Marta i Adam Biernat, Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów Od wydawcy: Czy słyszeliście o uwielbieniu Islandczyków dla festiwalu Eurowizji i basenów na świeżym powietrzu, zbieractwa i robótek na drutach, zaklętych miejsc oraz zwariowanych upodobań kulinarnych? Czy chcecie dowiedzieć się, dlaczego dawniej islandzcy rybacy wkładali do butów pazury czapli, do drzwi nie należało pukać więcej niż trzy razy, a własnej kołdry trzeba było pilnować jak oka w głowie? I co sprawia, że islandzkie łąki kuszą aromatem ginu? Ta książka to wyjątkowy przewodnik po „islandzkiej duszy” i zarazem porywająca opowieść o życiu na pięknej i niebywale wietrznej wyspie w cieniu stu trzydziestu wulkanów. Nie dowiecie się z niej jedynie, dlaczego owce uwielbiają stać na środku drogi - to jedna z niezgłębionych, irracjonalnych owczych tajemnic… Wydawnictwo Poznańskie Rok wydania: 2017 Liczba stron: 320

Książka ucząca pokory.

Władimir Arsenjew, Dersu Uzała Jestem urzeczona tą książką. Zresztą nie inaczej było z pierwszą powieścią Arsenjewa, którą przeczytałam. Zachwyca mnie w niej wszystko, a przede wszystkim główny bohater, czyli tytułowy Dersu Uzała. Dersu Uzała. Myśliwy z plemienia Nanajów (Gold). Człowiek tajgi znający ją na wylot. Przewodnik kapitana Arsenjewa, gdy ten badał Kraj Ussuryjski. Razem przemierzali wytyczoną przez Arsenjewa trasę. Dersu każdego dnia zaskakiwał kapitana. Ten był pod wrażeniem nie tylko jego znajomości tajgi i umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji, ale przede wszystkim był pod wrażeniem jego życiowej filozofii i podejścia do otaczającego go świata. Doceniał jego znawstwo tajgi. Szanował jego przekonania. I choć pochodzili dosłownie z dwóch różnych światów nawiązała się między nimi silna przyjaźń. Na tyle silna, że Arsenjew zaproponował Dersu gościnę w swoim domu. Gościnę dożywotnią. Udało mu się go przekonać, że w zaistniałej sytuacji to będzie dla nieg...

Aktualnie czytam #185

Władimir Arsenjew, Dersu Uzała Od wydawcy: Już tak wielu miłośników przygody z różnych krain świata wyruszyło w głąb syberyjskiej tajgi, zainspirowanych tą książką lub filmem Akiry Kurosawy na jej podstawie. Teraz Ty wybierzesz się w zaczarowaną wyprawę, by pewnej mrocznej nocy, w bezkresnym lesie spotkać niezwykłego bohatera – Dersu Uzałę. Dersu – leśny mędrzec, myśliwy i tropiciel – to postać magiczna. Trudno dojść, na ile rzeczywista, a na ile wyidealizowana, czy może nawet „zlepiona” z wielu osobowości. Jest tak, ponieważ pozostawiła po sobie tylko pamięć swego przyjaciela Władimira Arsenjewa – oficera, topografa i badacza rosyjskiego Dalekiego Wschodu. Dzięki jego talentowi pisarskiemu możemy dziś zachwycać się animistyczną filozofią Uzały. „Odkrycie, że człowiek pierwotny może być dobry, a nawet lepszy niż człowiek cywilizowany, okazuje się głównym odkryciem podróżnika Arsenjewa. Dobroć Dersu godzi ludzi różnej rasy, różnego poziomu kultury i wykształcenia”. prof. Jace...

A oni byli parą podróżników głodnych świata i przygody.

Tony Halik, JEEP. Moja wielka przygoda. Gdy byłam dzieckiem uwielbiałam oglądać program telewizyjny „Pieprz i wanilia”. Z wypiekami na twarzy słuchałam opowieści o dalekich i egzotycznych krajach. Dlatego tym bardziej ucieszyłam się, gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki „JEEP. Moja wielka przygoda”. To w tej książce Tony Halik opisuje swoją wielką przygodę. Przygodę, która trwała cztery lata. Przygodę, która obfitowała w mnóstwo nieoczekiwanych zdarzeń. Przygodę, w której Tony Halik i towarzysząca mu Pierrette (pierwsza żona Halika) powitali na świecie swojego synka. Przygodę, podczas której spotkali wielu ciekawych ludzi. Były to spotkania różnorakie. Jedne sympatyczne, inne wzruszające, a jeszcze inne niebezpieczne. Ale ich przygoda to nie tylko beztroskie przemieszczanie się z miejsca na miejsce i odhaczanie kolejnych zaliczonych punktów na mapie. To też praca. Praca dokumentalisty, dziennikarza, korespondenta, antropologa. W końcu ta przygoda pochłaniała niemał...

Aktualnie czytam #182

Tony Halik, Jeep. Moja wielka przygoda. Od wydawcy: Dbamy o markę – wydajemy wyłącznie dobre teksty, a każda książka tej serii to także album niezwykłych fotografii. Pamiętamy o tradycji podróżniczej (Fiedler, Halik), o awanturnikach i łowcach przygód (Beniowski, Sapieha), a także o tym, że eksploracją świata zajmowali się nie tylko Brytyjczycy i Amerykanie. Polacy byli w gronie odkrywców od samego początku (Strzelecki, Malinowski). Ale najbardziej pamiętamy o podróżnikach współczesnych – oto jeden z nich: TONY HALIK (1921-1998) – autor programów telewizyjnych „Pieprz i wanilia” realizowanych z Elżbietą Dzikowską. W roku 1939 przedziera się do Anglii i wstępuje do RAF-u. Zestrzelony nad Francją, zostaje uratowany przez młodą dziewczynę – Pierrette. Po wojnie biorą ślub i razem ruszają w świat – najpierw do Afryki, a potem do Argentyny, gdzie Halik pracuje jako filmowiec dla amerykańskiej korporacji telewizyjnej NBC. Jego specjalnością są wyprawy ekstremalne. Najdłuższą z ...

Obserwacja, obserwacja i jeszcze raz obserwacja.

Wojciech Cejrowski, Piechotą do źródeł Orinoko Przyznam szczerze, że miałam spore opory przed lekturą. Minęło trochę czasu zanim zdecydowałam się w ogóle na tę książkę. A to za sprawą autora, do którego jakoś tak nie mogłam się przekonać. A dokładniej do maniery wypowiedzi i sposobu bycia tegoż autora. Nadszedł jednak taki dzień, w którym stwierdziłam, czemu nie… Czemu by nie przeczytać choćby jednej książki. I to była dobra decyzja. Wojciech Cejrowski kilkanaście razy powtarzał w tej książce: „Nie chcecie tu być!”. I ma rację. Nie chciałabym być w tych miejscach, do których on dotarł. Nie chciałabym być w tym miejscu, które było celem jego wyprawy. Nie chciałabym przeżyć tej przygody, którą on przeżył. Ale chcę o tym czytać. Recenzując zupełnie inną książkę podróżniczą napisałam, że są takie miejsca na świecie, do których z różnych powodów nigdy nie pojadę. I bardzo cieszę się, że takie miejsca mogę poznawać czytając książki. Tak jest i w tym przypadku. Ale książka „Piech...