Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą esej

Wszakże uczymy się całe życie.

Michał Rusinek, Pypcie na języku Pypcie na języku to książka niebanalna. I nie tylko o treść książki chodzi, ale także o jej wydanie. A treść jest rewelacyjna! Czytając kolejne felietony budzi się we mnie słodko-gorzka refleksja. Motywem przewodnim felietonów są wpadki słowne, które autor nazywa pypciami. Jedno niefortunnie użyte słowo, a diametralnie zmieniające sens wypowiedzi. Czasem nawet czytelnik dochodzi do szokujących wniosków. Co też autor danej wypowiedzi miał na myśli? I czy na pewno miał na myśli właśnie to? A wszystkie przypadki opisane są tak piękną polszczyzną, że chce się czytać bezustannie. Słodka refleksja to zachwyt nad mistrzowsko zbudowanymi zdaniami. Ależ bogaty jest nasz język. Tyle możliwości. Gorzka refleksja to świadomość, jak często kaleczymy nasz piękny język. Mało tego! Trudności z poprawnym posługiwaniem się polszczyzną ma naprawdę bardzo wielu. Do tego grona zaliczają się także ludzie wykształceni. Dlaczego tak się dzieje? Czy to zwy...

Aktualnie czytam #63

Michał Rusinek, Pypcie na języku Od wydawcy: Pypcie: z życia (autora) wzięte, kulturalne, historyczne i nostalgiczne, współczesne, wirtualne i komórkowe, kulinarne, zapożyczone, językoznawcze i obywatelskie. PILNE. Nie znajdziesz lepszej polszczyzny niż Rusinka! Taki intrygujący komunikat przewijałby się dziś jako „pasek” w telewizji. Jako odpowiednik Paska Jana Chryzostoma, najbardziej szalonego naszego zabytku językowego. To taka pętla czasowa, że można by się na pasku powiesić. Tylko po co to robić? Czy nie lepiej się bawić i dziwić, zanurzać w odmętach i mętach języka i znajdować w tym czystą przyjemność? Wzorem Rusinek. Michał Rusinek. Michał Ogórek „Pypcie na języku” to zbiór uroczych, napisanych z wielką kulturą anegdot wziętych z życia autora, dla których punktem wyjścia jest niefortunnie użyte słowo („Awaria toalety. Prosimy załatwiać się na własną rękę”) czy jakaś zagadka językowa. Te opowieści, właściwie błahe, lecz nakreślone z prawdziwym mistrzostwem,...

Twitcher nie jest zbyt lubiany przez birdwatchera.

Stanisław Łubieński, Dwanaście srok za ogon Dwanaście srok za ogon to zbiór dwunastu historii. Autor, jak na humanistę przystało, ma szerokie pole widzenia, co znajduje odzwierciedlenie w książce. Jest i o malarstwie, i o filmie, i o historii, i o muzyce, i o ochronie środowiska, i o konsekwencjach bezmyślnego działania człowieka, i o ornitologach, i o ptasiarzach. Ale przede wszystkim jest to książka o ptakach. To one są motywem łączącym wszystkie eseje. Pojawiają się żurawie, jaskółki, rudziki, bociany, strzyżyki, czajki, rokitniczki, myszołowy, derkacze, błotniaki, strumieniówki, sikorki, słowiki, puszczyki i wiele, wiele innych. Łubieński pisze niezwykle poetycko i literacko. Tak pięknie opisuje przyrodę i zachowanie podglądanych ptaków, że nie potrzeba zdjęć. Można je sobie po prostu wyobrazić. Jednak, gdy wyjaśnia czytelnikowi, kto to jest birdwatcher i twitcher, i jaka jest między nimi różnica wychodzi z niego niesforna dusza i literat o ciętym języku. Jednocześnie ...

Aktualnie czytam #58

Stanisław Łubieński, Dwanaście srok za ogon Od wydawcy: W Wielkiej Brytanii ptaki obserwuje około sześciu milionów ludzi. W Polsce wciąż jest to niszowe hobby. A przecież birdwatching (brak sensownego polskiego terminu!) to nie tylko wielogodzinne obserwacje fascynujące dla grupy zapaleńców. Podglądanie ptaków może być celem samym w sobie, ale też punktem wyjścia do rozmów o sztuce, kulturze, historii. To książka dla tych, co „cierpią” na Birding Compulsive Disorder, i tych, co myślą, że James Bond to agent z licencją na zabijanie, dla ornitologów, którzy chcą wyjść poza ścisłe ramy nauki, i dla ptasiarzy, którzy chętnie uzupełniają swoją wiedzę. I dla wszystkich ciekawskich, bo kto nie chciałby się dowiedzieć, o co chodziło ptakom Hitchcoka? To jest książka o miłości. O miłości autora do istot skrzydlatych, a także o wielu ludziach, którym wspólne było to zamiłowanie. Stanisław Łubieński umie pisać tak, że opisywane staje się widzialne i słyszalne. I mówi nam: „Trzeba...

Z jego słów bije wielki szacunek do gór.

Mieczysław Karłowicz w Tatrach. Pisma taternickie i zdjęcia fotograficzne. To wyjątkowa książka wydana po raz pierwszy w 1910 roku w hołdzie dla wyjątkowego gloryfikatora gór. Mieczysław Karłowicz kochał góry i dał temu wyraz w swoich relacjach z podejmowanych wypraw. A były to niełatwe wyprawy taternickie. Karłowicz wysoko stawiał sobie poprzeczkę i często sam wyznaczał szlaki. Był pionierem wypraw zimowych, miłośnikiem narciarstwa i świetnym fotografem. Karłowicz tak bardzo był zafascynowany Tatrami, że w 1907 roku zamieszkał w Zakopanem. Góry miał na wyciągnięcie ręki, z czego korzystał pełnymi garściami. W książce możemy przeczytać o jego samotnych wędrówkach, podczas których kontemplował majestat górski. Z jego słów bije wielki szacunek do gór. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak mały jest człowiek w obliczu ich potęgi. Karłowicz w swoich tekstach wspomina również o swoich przewodnikach i towarzyszach, z którymi wyruszał na szlaki. Dość często pojawia się post...

Aktualnie czytam #52

Mieczysław Karłowicz w Tatrach. Pisma taternickie i zdjęcia fotograficzne. Od wydawcy: Po przeszło stu latach od pierwszego wydania dzisiaj, w roku 2016 ukazuje się drugie wydanie pism taternickich i fotografii Mieczysława Karłowicza. W 1910 roku, rok po śmierci kompozytora, Sekcja Turystyczna Towarzystwa Tatrzańskiego opublikowała w jednym tomie teksty Karłowicza o Tatrach, które zostały dopełnione licznymi fotografiami tatrzańskimi tego przedwcześnie zmarłego artysty. Te teksty Karłowicza warto przypomnieć w 2016 roku, sto czterdzieści lat od urodzin Karłowicza, by poznać nie tylko jego muzyczne talenty, ale także górskie pisarstwo. Z Tatrami łączyła go szczególna więź, już w roku 1889 notowane są jego pierwsze wejścia w góry, zintensyfikowane od roku 1906. Był aktywnym członkiem Towarzystwa Tatrzańskiego, pasjonował się wspinaczką górską, był wraz z Mariuszem Zaruskim, prekursorem powstania Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (którego założenie przyspieszył...