Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Kącki M.

stworzył przyczółek do dalszych poszukiwań

Marcin Kącki , Białystok. Biała siła, czarna pamięć Białystok. Biała siła, czarna pamięć to kolejny reportaż Marcina Kąckiego, który miałam okazję przeczytać. I tym razem nie zawiodłam się. Reportaż wielowymiarowy, a do tego napisany niezwykle plastycznym językiem. Autor porusza bardzo dużo wątków, przez co problemy zostają zasygnalizowane, a nie rozłożone na czynniki pierwsze. I myślę, że jest to dobry pomysł, ponieważ jest świetną motywacją dla czytelnika, aby dalej sam zgłębiał interesujący go temat. Tym samym Kącki nie narzuca swojego zdania, a jedynie stworzył przyczółek do dalszych poszukiwań . Bo chodzi przecież o to, aby nie udawać, że pewnych problemów nie ma, ale o to, żeby samodzielnie wysnuwać wnioski w oparciu o fakty. Zresztą Kącki dał prawo do wypowiedzi każdej ze stron. Każdy mógł przedstawić swój punkt widzenia. Tylko, że nie każdy z tego prawa skorzystał. W swoim reportażu Kącki pisze o białostockiej społeczności żydowskiej, która została wyniszczona podczas...

Aktualnie czytam #84

Marcin Kącki , Białystok. Biała siła, czarna pamięć. Od wydawnictwa: Białystok. Według rankingu „Guardiana” żyje się tam lepiej niż w jakimkolwiek innym polskim mieście, lepiej nawet niż Wiedniu czy Barcelonie. To na Podlasiu mieszkali obok siebie Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi i Tatarzy. To tu narodził się język esperanto i tutaj przyszło na świat pierwsze polskie dziecko z in vitro . Jak doszło do tego, że w medialnym przekazie dominują płonące mieszkania, swastyki na murach, antysemityzm, rasizm i kibolskie porachunki? Marcin Kącki szuka śladów wymordowanych sąsiadów, przygląda się krwawiącej hostii z Sokółki, czyta tablice pamiątkowe i akta prokuratorskie. Rozmawia ze społecznikami, z przedstawicielami władzy i Kościoła, z mieszkańcami wsi i bloków, z młodymi neofaszystami. Z tego wielogłosu wyłania się złożona historia „miasta bez pamięci”. Mocna książka pisana w bezlitosnym świetle reporterskich reflektorów, bez taryfy ulgowej, ale i bez jednoznacznych ocen...

Medical Thriller

Marcin Kącki, Plaża za szafą Ratownik medyczny dziwnie sprzeciwiający się sekcji zwłok zmarłej żony. Małżeństwo oszukane w sprawie adopcji dziecka. Cierpiące dzieci, które padły ofiarą pewnej dentystki. Lek, który miał pomóc, a który doprowadził do kalectwa. Mały Adrian w poszukiwaniu mamy i nerki. To część pierwsza – Medical Thriller . Część druga, Kryminalna Polka , to zbiór pięciu opowiadań, których bohaterkami są kobiety. Wytrawne oszustki, pospolite złodziejki, zapijaczone morderczynie, ale też zaszczute przeciwniczki krzyża. Tropy to część trzecia, w której przeczytamy historię złodzieja cennego obrazu z Muzeum Narodowego w Poznaniu, szantażystów, którzy za cel obrali sobie Ikeę, księdza napadającego na banki i komornika, który komornikiem nie był, a ściągał długi, których nie było. Część czwarta, Podwójne dno , to zbiór reportaży: Bracia, Ładne osiedle zamknięte w sobie, Zjedli Jezusa w Międzychodzie, Podwójne dno, Cyganie w wielkim mieście, Zamrażarka, Załama...

Aktualnie czytam #47

Marcin Kącki, Plaża za szafą Z noty wydawniczej: - Pani wie, że syn nie żyje? – pytają. - Co się stało?! – Wanda truchleje. - Zabity, osiem miesięcy temu. Marcin Kącki zabiera nas w kryminalną podróż po Polsce: do Wdzydzów, gdzie dwóch przyjaciół zaplanowała terrorystyczny atak na międzynarodowy koncern, do Konstancina, gdzie mieszkała przebiegła pogromczyni celebrytów, Sanoka, gdzie gangiem rządziła kobieta, i Poznania, gdzie złodziej za szafą urządził sobie muzeum jednego, za to wybitnego obrazu. Te historie mrożą krew w żyłach, a jeszcze bardziej zdumiewają. Bo Polska kryminalna to jedno z najdziwniejszych miejsc na światowej mapie zbrodni. Niewiele przeczytałem powieści kryminalnych, rzadko oglądałem filmy, a seriale kryminalne omijałem z daleka. Nudziły mnie, bo życie daje po mordzie najbardziej wymyślnym pomysłom literackim i scenariuszom. Poznałem to życie, gdy wpychałem się między zbrodnię i karę z notesem, ołówkiem i długim nosem – a książka to efekt 10...