Heather Morris, Tatuażysta z Auschwitz Nie przekonuje mnie ta książka. Jestem w stanie zrozumieć, że nawet w takim piekle, jakim był obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau mogła zrodzić się prawdziwa miłość. Zgadzam się z tym, że więźniowie wybierając życie i człowieczeństwo właśnie tak stawiali opór Niemcom. Mimo okrucieństwa i nieludzkich warunków chcieli pozostać ludźmi do końca. Chcieli przeżyć. Tak chcieli pokazać oprawcom, że nie dadzą się złamać. Tylko tak mogli walczyć. Innej broni nie posiadali. Nie oceniam nikogo, bo nie sposób oceniać nie będąc w tej samej sytuacji. Ale mimo wszystko nie przekonuje mnie ta książka i czułam pewien dyskomfort podczas lektury. Nie wspominając już o mdłej szacie literackiej i jałowych dialogach. Jedynymi barwnymi przebłyskami były komentarze Lalego, w tym te skierowane do SS-mana Baretzkiego. W tych słownych pojedynkach zawsze wygrywał Lale. Tatuażysta z Auschwitz to historia miłości Lalego i Gity. Ich drogi skrzyżowały się w KL Aus...
Blog o książkach, ale nie tylko.