Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Grzesiuk S.

Jak udało mu się przetrwać?

Stanisław Grzesiuk, Pięć lat kacetu Czy o pobycie w obozie koncentracyjnym można pisać tak .... zwyczajnie i swobodnie? Można! Stanisław Grzesiuk to zrobił. Właśnie w taki sposób spisał swoje wspomnienia z czasów, gdy był więźniem obozu koncentracyjnego. Ba! Był aż w trzech obozach (Dachau, Mauthausen i Gusen). Był więźniem praktycznie przez całą wojnę, czyli pięć lat! Pięć długich lat w kacecie! Jak?! Jak udało mu się przetrwać? Sam Grzesiuk nie ukrywa, że przeżyć pomogło mu czerniakowskie zahartowanie . Hart ducha! To było istotne! Istotne było też to, że w momencie zamknięcia w obozie był młodym, zdrowym i przyzwyczajonym do fizycznej pracy chłopakiem. Był też przyzwyczajony do bójek, a w swoim życiu łomot dostał nie raz. Miał też swój spryt (tudzież cwaniactwo) i ... nie bał się ryzyka. Szybko zorientował się, co należy robić, aby zwiększyć swoje szanse na przeżycie. Bo pewności przeżycia nie miał nikt. Byli w piekle. Byli w miejscu, gdzie śmierć można było spotkać na każdym kroku...

Aktualnie słucham #32

Stanisław Grzesiuk, Pięć lat kacetu Od wydawcy: Druga część autobiografii Grzesiuka. Losy autora podczas pięcioletniego pobytu w obozach koncentracyjnych Mauthausen, Dachau i Gusen. Opowieść o tym jak szkoła życia, cwaniactwo i doświadczenia z warszawskiego Czerniakowa pomogły mu przetrwać i przeżyć krytyczne chwile. Nagranie w znakomitej interpretacji Arkadiusza Bazaka. "Gdy mówię, że w obozie zagłuszano w ludziach uczucia, myślę o tym, z jakim spokojem i obojętnością patrzyło się na krzywdę i śmierć innych ludzi. Każdy zajęty był sobą, troską o przeżycie godziny, pół dnia, dnia i nocy. W każdej chwili człowiek mógł być zabity... Silniejszy uderzał słabszego, odpychał go, zabierał to co jemu było potrzebne." Wydawnictwo Storybox.pl Czas nagrania: 19 godzin 9 minut Czyta: Arkadiusz Bazak W poprzednim wpisie znajdziecie kilka słów o części pierwszej.

życie nie jest wyłącznie czarno-białe

Stanisław Grzesiuk, Boso, ale w ostrogach Swój honor trzeba mieć. A jak! Taką zasadę wpoił Staśkowi jego ojciec. Nic to, że mieszkali tu, w Dole. Tak nazywano także Czerniaków. Czerniaków, który nie miał w sobie tej elegancji, tego blasku i blichtru, jaki kojarzymy z szalonym i wspaniałym dwudziestoleciem międzywojennym. Bo to szalone i wspaniałe dwudziestolecie dotyczy tylko małego wycinka polskiej społeczności. Przeważała szarość... Trudy dnia codziennego, bieda, brak perspektyw... Właśnie w takim środowisku przyszedł na świat Stanisław Grzesiuk. Właśnie takie środowisko go ukształtowało. Właśnie to uratowało go później, gdy był więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego. Niezawodna ferajna to podstawa! I do pracy, i do zabawy, i do bójki! Koledzy z ferajny. To z nimi Stasiek chodził na robotę (niekoniecznie legalną i uczciwą). To z nimi Stasiek włóczył się po melinach. To na nich mógł liczyć w trudnej sytuacji. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! Choć czasem były odstępstwa...

Aktualnie słucham #31

Stanisław Grzesiuk, Boso, ale w ostrogach Od wydawcy: „Boso, ale w ostrogach” to rzecz o życiu Stanisława Grzesiuka przywołująca klimat warszawskiego przedmieścia, gwar stołecznych ulic – choć niekoniecznie tych położonych w sercu miasta - i cwaną lokalną ferajnę. To książka pełna wspomnień z dzieciństwa i młodości – okresu niełatwego, spędzonego w biednym, robotniczym środowisku przedwojennej Warszawy, gdzie za pępek świata musiał wystarczyć swojski Czerniaków, zaś pozostawiona samej sobie młodzież „urzędowała przeważnie na rogu”. Barwna, napisana ujmującym językiem opowieść porywa i zaraża optymizmem, tak charakterystycznym dla wspomnień Grzesiuka i jego spojrzenia na świat. A świat to przecież niełatwy dla młodego chłopca, któremu przychodzi zmierzyć się z rzeczywistością naznaczoną widmem wojny. Jednak jest to też świat, którym rządzą żelazne prawa i złote zasady, a honor i życiowa dewiza: boso, ale w ostrogach pozwalają wyjść cało z każdej opresji. Wydawnictwo Storybox.pl Czas nag...