Piotr Guzy, Stan wyjątkowy Ta lektura do najłatwiejszych nie należała. Ani pod względem formy, ani pod względem treści. Początkowo dość ciężko było mi się odnaleźć w formie przyjętej przez autora oraz w tym chaosie. Choć muszę od razu zaznaczyć, że to chaos zamierzony . Idealnie oddaje ten mętlik w głowie . Te wciąż i wciąż powracające pytania. Te natrętne myśli, które zagnieździły się w głowach i nie chcą odejść. Ta trauma. Te wyrzuty sumienia. To niepogodzenie się ze śmiercią. Koniec wojny! Traktaty kapitulacji podpisane. Pokój! Nowy porządek świata ustalony. Nastały dni bez nalotów, bez bomb, bez wojennych frontów. Bez łapanek. Bez obozów zagłady. Bez głodu. Bez śmierci na każdym kroku. Ale… nie dla wszystkich wojna skończyła się w maju 1945 roku . Nie wszyscy mogli cieszyć się pokojem. Nie każdy był bezpieczny! Rodzina Niesztorów. To oni są bohaterami tej powieści. 1 listopada 1947 roku. Jadwiga Niesztorowa. Matka. Jak radzi sobie w powojennej rzeczywistości? Dokwaterowanie obcych ...
Blog o książkach, ale nie tylko.