Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą szwedzkie

Konsekwentnie dążyła do raz obranego celu i osiągnęła go.

Margareta Stromstedt, Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości.  Któż z nas nie zaczytywał się w dzieciństwie w jej książkach?! Gdy biografia Astrid Lindgren wpadła w moje ręce wiedziałam, że to będzie interesująca lektura.  Choć przyznam szczerze, że liczyłam na więcej szczegółów… Mimo wszystko to ciekawa publikacja, która nie tylko przybliża sylwetkę tej wyjątkowej autorki literatury dziecięcej, ale porusza też kilka ważnych zagadnień.  Dzieciństwo. To chyba najważniejszy etap, który warunkuje całe nasze późniejsze życie. Z jakim bagażem doświadczeń wkraczamy w dorosłość. Jakimi ludźmi się stajemy. Jakie mamy charaktery… Szczęśliwe dzieciństwo to niezaprzeczalnie mocny i stabilny  fundament szczęśliwego życia. Nawet jeśli nie wszystko w tym dorosłym życiu potoczy się po naszej myśli. Nawet jeśli czekają nas i porażki. Astrid miała to szczęście i jej dzieciństwo było takie, jakim być powinno. Było piękne. Było wesołe. Pełne przygód, pełne zabawy, pełne psot,...

Aktualnie czytam #223

Margareta Stromstedt, Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości. Z przedmowy:  "Wiele czasu spędziłam, jeżdżąc po okolicy wokół Vimmerby i szukając miejsc i ludzi związanych z dzieciństwem Astrid Lindgren, a więc krewnych i rodziny. Rozmawiałam też z kolegami z jej klasy, starymi przyjaciółmi, ludźmi, którzy pracowali wtedy w Nas, bliższymi i dalszymi kuzynami, ciotkami i bratankami. Wspólnie z Astrid wałęsałam się po lesie, chodziłam wiejskimi opłotkami, spacerowałam po łąkach i penetrowałam stare dzielnice Vimmerby. Słuchałam opowieści sióstr Astrid o życiu w Bullerbyn i towarzyszyłam bratankom, którzy w latach siedemdziesiątych tam się bawili. Stopniowo, powoli obraz nabierał głębi i zaczęłam sobie uświadamiać ogrom trudności związanej z opowiedzeniem o kimś, kto sam posiada o wiele większy dar opowiadania. Uświadomiłam sobie także ryzyko wynikające z faktu, że między opisującym a opisywanym rodzi się zażyłość i przyjaźń – przyjaźń, która stopniowo zaczyna ogarniać również...

Gdzie jest granica tolerancji?

Johannes Anyuru, Utoną we łzach swoich matek Mam problem z tą książką. Gdyby skupić się wyłącznie na treści i formie przyjmując, że jest to jedynie fikcja literacka, która nie ma i nigdy nie będzie mieć miejsca w rzeczywistości to lektura jest świetna. Zgrabna narracja, piękny literacki język, ciekawa fabuła. Ale chodzi też o przekaz i nie do końca pasuje mi to, co zaproponował autor. Z jednej strony jestem w stanie go zrozumieć, ale z drugiej… Niestety autor jest bardzo jednostronny. Taka jest moja opinia. Nie chcę tu perorować swoich poglądów, choć do dyskusji skłania ta lektura. W życiu nic nie jest albo czarne, albo białe. Ludzie, niezależnie od narodowości czy wyznania nie są albo tylko dobrzy, albo tylko źli. Niby truizm. I częściowo autor to pokazał w swojej książce. Ale niestety tylko częściowo… Mówi o ciężkich więzieniach, w których znęcano się nad więźniami. A więźniami byli wyznawcy islamu. Mówi o eksperymentach przeprowadzanych na tych więźniach. Mówi o strachu i wy...

Aktualnie czytam #139

Johannes Anyuru, Utoną we łzach swoich matek Od wydawcy: Pewnego zimowego wieczoru do księgarni w Goteborgu wchodzi troje zwolenników ugrupowania terrorystycznego Daesh. Odbywające się tam spotkanie z kontrowersyjnym artystą przerywa strzelanina, wybucha panika, wszystkie znajdujące się wewnątrz osoby zostają wzięte jako zakładnicy. Terrorystka, której zadaniem jest filmowanie przebiegu zamachu, odwraca się w którymś momencie do swojego towarzysza i mówi szeptem: „Posłuchaj mnie. Nie powinno nas tutaj być. To nie tu mieliśmy trafić”. Dwa lata później pisarz odwiedza kobietę w klinice psychiatrycznej. Dziewczyna czytała jego książki i przekazuje mu plik kartek, na których spisała swoją zadziwiającą opowieść. Twierdzi, że pochodzi z przyszłości, w której Szwecja – w wyniku zamachu – stała się państwem totalitarnym. To dystopia o islamofobicznym społeczeństwie apartheidu, w którym ludzie będą izolowani w zamkniętych sektorach, a „szwedzkie wartości” staną się totalitarny...

filmy Bergmana to całe jego życie

Thomas Sjoberg, Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada Ingmar Bergman. Szwedzki reżyser światowej klasy. To nazwisko, które kojarzy bardzo wielu. Nawet jeżeli nie potrafią wymienić żadnego filmu, które stworzył. Utarło się przekonanie, że Bergman tworzy kino skomplikowane, trudne w odbiorze, dramatyczne, ciężkie. Choć kilka komedii też ma na swoim koncie. Utarł się mit, że kino Bergmana to kino niezrozumiałe dla przeciętnego widza. Zresztą postać Bergmana też została zmitologizowana. Czy to przez innych czy też przez niego samego. A przecież filmy Bergmana to całe jego życie , z którego inspiracje czerpał garściami. Czasem coś demonizował. Czasem przeinaczał. Jedno jest pewne. Do procesu twórczego potrzebował nieustannie bodźców. I takim bodźcem była dla niego miłość. To miłość wypaczona i egocentryczna. Tworzył wielkie filmy o relacjach międzyludzkich, a sam tych relacji tworzyć nie potrafił. Jego chorobliwa zazdrość i potrzeba pełnej kontroli nad wszystkim i nad wszystkimi. Je...

Aktualnie czytam #118

Thomas Sjoberg, Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada Od wydawnictwa: Ingmar Bergman. 70 filmów, 100 sztuk teatralnych i słuchowisk radiowych. 3 Oscary, 2 Złote Globy, 1 Złota Palma, 1 Cezar, 1 Złoty Niedźwiedź. 5 żon. 9 dzieci. I szereg kochanek, m.in. Liv Ullmann, Bibi Andersson i Harriet Andersson… Syn pastora, przez całe życie dręczony lękami i obsesjami, w pewnym okresie życia zafascynowany faszyzmem. Jego filmy w powszechnej opinii uważane są za „ciężkie”, choć on sam lubił myśleć o sobie jako o człowieku z poczuciem humoru. Trudno uwierzyć, że w jednym życiu mogło się tyle zmieścić… „Nie zostało już wiele żon i kochanek Bergmana, ale te, które otrzymały zaproszenie i mogły przybyć, pojawiły się siedemnastego sierpnia 2007 roku w kościele na wyspie Faro. (…) Zachowywały się tak, jakby ich towarzystwo im odpowiadało. A dlaczego nie? Przecież każda z nich trafiła do galerii sław słynnego reżysera. Zazdrość dawno wygasła, wzajemne urazy odłożyły ad acta . Bergman wywarł w...

Wiedzieli, że przed nimi stoi zły człowiek.

Henning Mankell, Głębia Lars Tobiasson-Svartman to młody człowiek, do którego los często się uśmiechał. Pomimo traumy z dzieciństwa jego dorosłe życie ułożyło się bardzo pomyślnie. Był zdolnym inżynierem marynarki wojennej i jego praca zawodowa była zarazem jego wielką pasją. Otóż Lars zajmował się pomiarami dna Bałtyku. Określanie odległości stało się wręcz jego obsesją, ale nie to było niepokojące. Lars wraz ze swoją żoną, Kristiną, prowadzili życie na dość wysokim poziomie. Wynikało to z tego, że Kristina pochodziła z zamożnej i szanowanej rodziny. Cieszyli się pięknym i przestronnym mieszkaniem. Nie musieli martwić się o pieniądze, ponieważ Kristina zawsze mogła liczyć na swego ojca, a i Lars potrafił zadbać o finanse. Nie było między nimi wielkiej namiętności. Ba, można powiedzieć, że takie pojęcie było Kristinie zupełnie obce. Czy była to kwestia wychowania i konwenansów czy raczej kwestia charakteru? Byli małżeństwem zgodnym, kochali się, a jednocześnie byli dla siebie...

Aktualnie czytam #79

Henning Mankell, Głębia Od wydawnictwa: Ostra, przenikliwa analiza sytuacji Szwecji z okresu pierwszej wojny światowej nadaje temu jakby thrillerowi typowy dla klasycznych dzieł gatunku wymiar moralny i niepokojącą atmosferę. Poruszone zostają w nim kwestie związane z etyką, sprawiedliwością i demokracją, podobnie jak w kryminałach o Wallanderze. Wszystko to sprawia, że powieść jest pełna mocy. „The Guardian” Październik 1914 roku. Pancernik „Svea” dociera do Archipelagu Sztokholmskiego. Na pokładzie znajduje się Lars Tobiasson-Svartman inżynier marynarki wojennej, który podjął się pomiaru głębokości wód morskich i wyznaczenia kanału żeglugowego dla okrętów wojennych. Mężczyzna już od dzieciństwa jest zafascynowany pomiarami i maniakalnie pragnie oraz pożąda precyzyjnej wiedzy na temat głębokości. To znalazło odbicie w jego monotonnym życiu prywatnym, które dzieli z żoną Kristiną, wycofaną i pełną rezerwy. W pobliżu wód, na których dokonywane są pomiary, Lars zatrzymuj...

Ale czy można kochać innych nie kochając siebie?

Majgull Axelsson, Pępowina To pierwsza powieść Majgull Axelsson, którą przeczytałam, dlatego na początku lektury nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. To książka trudna, bo poruszająca trudny temat. Ale to też książka ważna i potrzebna. Nie daje gotowych rozwiązań. Nie uzdrawia. Ale skłania do refleksji i podpowiada, w czym tkwi problem, z którym każdy musi uporać się sam. Bohaterkami są kobiety w różnym wieku i na różnym etapie życia. Tym, co łączy te wszystkie kobiety, to brak szczęścia. Są nieszczęśliwe z różnych powodów. Jedne mogą jeszcze powalczyć o swoje szczęście, innym będzie nieco trudniej. Pępowina. W dosłownym znaczeniu to przewód łączący płód z matką. Kiedy dziecko się rodzi niemalże od razu następuje odpępnienie, czyli odcięcie pępowiny. Ale czy emocjonalne odcięcie pępowiny dziecka od matki także następuje w odpowiednim momencie? Losy naszych bohaterek świadczą o tym, że jednak nie. Autorka doskonale pokazała wypaczone relacje między córką i ma...

Aktualnie czytam #59

Majgull Axelsson, Pępowina Od wydawcy: Jest to jedna z najlepszych powieści najwybitniejszej szwedzkiej pisarki współczesnej, skupiająca wszystkie charakterystyczne cechy jej pisarstwa. Małe miasteczko. Jesienny sztorm, nadciąga powódź. Grupa mieszkańców znajduje schronienie w restauracji Minny. Dla przepełnionych trwogą gości restauracja staje się więzieniem. Stres wyzwala skrajne emocje, uwalnia demony przeszłości, a na jaw wychodzą coraz mroczniejsze tajemnice… Książki Axelsson – wnikliwe i doskonale skonstruowane – opowiadają o życiu naznaczonym traumą relacji z najbliższymi i nie przynoszą pocieszenia. Bohaterkami są kobiety – tłamszone, krzywdzone, dźwigające tragiczny bagaż doświadczeń z przeszłości. Ich tajemnice poznajemy w kolejnych, pełnych napięcia odsłonach. Jesteśmy naszą pamięcią , pisze Axelsson, a jedyne, co możemy zrobić z własnym losem, to stawić mu czoło. Wydawnictwo W.A.B. Rok wydania: 2016 Liczba stron: 254

To życie, które jest najwyższą wartością.

Henning Mankell, Szwedzkie kalosze. Muszę przyznać, że sięgałam po tę książkę z pewnym podenerwowaniem. Zachwycona Włoskimi butami jak najszybciej chciałam przeczytać Szwedzkie kalosze będące kontynuacją opowieści o Fredriku Welinie. Po lekturze mogę śmiało napisać, że ta książka jest równie rewelacyjna, co jej pierwsza część. Tym razem ponownie jesteśmy świadkami, jak dotychczasowe, biegnące swoim niezmiennym torem życie Fredrika wywraca się do góry nogami. Bardziej dosłownym byłoby stwierdzenie, że obraca się w pył i popiół. Powieść rozpoczyna się bowiem od sceny pożaru domu głównego bohatera. Fredrik ledwo uszedł z życiem, ponieważ dom zajął się ogniem w nocy, gdy on już spał. Wybiegł z płonącego domu w tym, co akurat miał na sobie i z dwoma lewymi kaloszami na nogach. W pożarze stracił wszystko. Nie udało się uratować ani jednej rzeczy. Fredrik długo nie mógł otrząsnąć się po tym wydarzeniu, a jego przygnębienie pogłębiała sugestia, że on sam podpalił swój dom. ...

Aktualnie czytam #22

Henning Mankell, Szwedzkie kalosze Z noty wydawniczej: Ciąg dalszy losów Fredrika Welina, bohatera Włoskich butów … Fredrik Welin, emerytowany chirurg od lat mieszkający samotnie na małej wyspie, budzi się pewnej nocy, krztusząc się dymem. Jego dom stoi w płomieniach. Fredrikowi ledwo udaje się uciec. Ma na nogach dwa lewe kalosze. Przyczyn pożaru nie udaje się ustalić i jest coś zagadkowego w tym wydarzeniu. Welin stopniowo usiłuje się pozbierać, gdy jego życie rozpada się na kawałki. W tym trudnym momencie niespodziewanie zjawia się u niego Louise, córka, z którą Fredrik raczej nie utrzymywał kontaktu i której prawie nie zna … Wydawnictwo W.A.B. Rok wydania: 2016 Liczba stron: 446

Czy będziemy go mieli wystarczająco dużo?

Henning Mankell, Włoskie buty Pięknie napisana książka o życiu. O życiu tym zwyczajnym, w którym pełno wzlotów i upadków. O życiu pełnym samotności, niewyjaśnionych do końca spraw i nieubłaganie kurczącym się czasie, który nam pozostał. Czy będziemy go mieli wystarczająco dużo? Głównym bohaterem jest ponad sześćdziesięcioletni emerytowany chirurg. Ostatnie lata swojego życia postanowił spędzić na wyspie, która niegdyś należała do jego dziadków. Fredrick Welin żyje trochę jak dziwak stroniący od ludzi. Każdy dzień zaczyna od rytuału zanurzenia się w przerębli. Jedynymi mieszkańcami na wyspie oprócz niego są jego zwierzęta: pies i kot. Wydawać by się mogło, że żyjąc samotnie, w oddaleniu od lądu człowiek spragniony jest towarzystwa i rozmowy z drugim człowiekiem. Dla większości pewnie tak jest, ale nie dla Welina. Nawet listonosza traktuje jak intruza i zawsze stara się w miarę szybko ucinać wszelkie dyskusje. Welin woli żyć w milczeniu, nie wypowiadając zbędnych słów. Na swo...

Aktualnie czytam #21

Henning Mankell, Włoskie buty Z noty wydawniczej: Na niewielkiej bałtyckiej wyspie mieszka samotnie Frederick Welin. Jego jedynymi towarzyszami są stary pies i równie wiekowy kot oraz pojawiający się od czasu do czasu hipochondryczny listonosz. Niezmącone niczym życie trwa aż do momentu, w którym na otaczającym wyspę lodzie pojawia się kobieca postać. Okazuje się, że to Harriet, miłość życia Fredericka, kobieta, którą ten wiele lat temu opuścił bez słowa. Dawna kochanka żąda spełnienia złożonej kiedyś obietnicy. Dziwna prośba pociągnie za sobą lawinę zdarzeń, zmuszą one Fredericka do powrotu do życia i rozliczenia się z przeszłością. Wydawnictwo W.A.B. Rok wydania: 2013 Liczba stron: 348