Pozostając w tatrzańskich klimatach tym razem wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera . Z Kasprowskiego Wierchu Brązowozłotym liściem błyszczą się skorusze głęboko w zagęstwionej Wierchcichej dolinie; wkoło gładkich uboczy olbrzymie pustynie, okryte przez pożółkłozłotej trawy plusze. Wiatr. Huczą zamgławione nad wierchami głusze, słońce ma blask ołowiu - - wtem z południa płynie biały, podarty obłok - rozwiał w chmur głębinie olśniewających blasków pełne pióropusze. W śnieżnomodro-ognistych barw fosfor się mieni, pali się na powietrzu i jak szmat płomieni wznosi się i zwisa wśród otchłani mglistej. A od północy błękit krysztalno-przejrzysty, cud błękitu! w mgieł wpłynął sine fijolety i objął w blask dalekich gór złociste grzbiety.
Blog o książkach, ale nie tylko.