Evzen Bocek, Dziennik kasztelana „Dziennik kasztelana” czytałam niemalże od razu po „Ostatniej arystokratce” i „Arystokratce w ukropie” i … to był błąd. To zupełnie inna książka. Też dobra, ale inna. Wspólne jest tylko umiejscowienie akcji – zamek . Wiktor, zmęczony życiem w Pradze, postanawia diametralnie zmienić swoje życie . Aplikuje na stanowisko kasztelana zamku i (o dziwo) otrzymuje je! Nie przeszkadza w tym nawet fakt, że Wiktor kompletnie nie wie, jakie obowiązki należą do takiego kasztelana! To też obnaża smutną prawdę o obsadzaniu państwowych stanowisk… Znamy to z własnego podwórka… Wiktora zamek pochłania totalnie . Czuje, że to jego miejsce na ziemi. Chce poznawać jego historię, chce chłonąć tę atmosferę. Życie z dala od wielkiego miasta to coś, czego potrzebował. Coś, co przynosi mu ukojenie. Coś, co sprawia, że czuje się dobrze tu, gdzie jest. Co prawda nieco przeraża go pierwszy sezon turystyczny, ale … zamek to jego miejsce. Nic i nikt nie jest w stanie go z niego przep...
Blog o książkach, ale nie tylko.