Tomasz Organek, Teoria opanowywania trwogi Podchodziłam do tej powieści z pewną rezerwą. Jak zawsze w takich sytuacjach bałam się rozczarowania. Bo gdy autorem jest uznany muzyk... Bo gdy powieść już w chwili wydania zostaje zdefiniowana jako powieść pokoleniowa... Wydaje mi się, że Tomasz Organek faktycznie trafnie dokonał swoistego podsumowania. I myślę, że osoby z roczników 70. i wczesnych 80. (w tym ja), jeśli nie w pełni to z całym przekonaniem w większym lub mniejszym stopniu mogą odnaleźć cząstkę siebie w głównych bohaterach. Paradoksalnie głównych bohaterów nie polubiłam. Denerwowała mnie ich niemoc, bezsilność, a jednocześnie bezczelność, buta, arogancja i rozzuchwalenie. Tak jak o dzisiejszym młodym pokoleniu mogę powiedzieć, że jest bardzo roszczeniowe, tak o pokoleniu, które może utożsamiać się z głównymi bohaterami mogę powiedzieć, że jest bardzo sfrustrowane. I rzeczywiście poniekąd skrzywdzone. Bo im zawsze wszystko przechodzi koło nosa. Zawsze są pominię...
Blog o książkach, ale nie tylko.