Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą dziennik z podróży

Książka ucząca pokory.

Władimir Arsenjew, Dersu Uzała Jestem urzeczona tą książką. Zresztą nie inaczej było z pierwszą powieścią Arsenjewa, którą przeczytałam. Zachwyca mnie w niej wszystko, a przede wszystkim główny bohater, czyli tytułowy Dersu Uzała. Dersu Uzała. Myśliwy z plemienia Nanajów (Gold). Człowiek tajgi znający ją na wylot. Przewodnik kapitana Arsenjewa, gdy ten badał Kraj Ussuryjski. Razem przemierzali wytyczoną przez Arsenjewa trasę. Dersu każdego dnia zaskakiwał kapitana. Ten był pod wrażeniem nie tylko jego znajomości tajgi i umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji, ale przede wszystkim był pod wrażeniem jego życiowej filozofii i podejścia do otaczającego go świata. Doceniał jego znawstwo tajgi. Szanował jego przekonania. I choć pochodzili dosłownie z dwóch różnych światów nawiązała się między nimi silna przyjaźń. Na tyle silna, że Arsenjew zaproponował Dersu gościnę w swoim domu. Gościnę dożywotnią. Udało mu się go przekonać, że w zaistniałej sytuacji to będzie dla nieg...

Aktualnie czytam #185

Władimir Arsenjew, Dersu Uzała Od wydawcy: Już tak wielu miłośników przygody z różnych krain świata wyruszyło w głąb syberyjskiej tajgi, zainspirowanych tą książką lub filmem Akiry Kurosawy na jej podstawie. Teraz Ty wybierzesz się w zaczarowaną wyprawę, by pewnej mrocznej nocy, w bezkresnym lesie spotkać niezwykłego bohatera – Dersu Uzałę. Dersu – leśny mędrzec, myśliwy i tropiciel – to postać magiczna. Trudno dojść, na ile rzeczywista, a na ile wyidealizowana, czy może nawet „zlepiona” z wielu osobowości. Jest tak, ponieważ pozostawiła po sobie tylko pamięć swego przyjaciela Władimira Arsenjewa – oficera, topografa i badacza rosyjskiego Dalekiego Wschodu. Dzięki jego talentowi pisarskiemu możemy dziś zachwycać się animistyczną filozofią Uzały. „Odkrycie, że człowiek pierwotny może być dobry, a nawet lepszy niż człowiek cywilizowany, okazuje się głównym odkryciem podróżnika Arsenjewa. Dobroć Dersu godzi ludzi różnej rasy, różnego poziomu kultury i wykształcenia”. prof. Jace...

Aby ich cierpienia, a może i życie nie poszło na marne...

Hampton Sides, W królestwie lodu. Tragiczna wyprawa polarna USS Jeannette Odkrywać świat. Być pionierem w wytyczaniu szlaków prowadzących do nieznanych dotąd ziem. Weryfikować dotychczasową wiedzę naukową. Wyryć na zawsze swoje nazwisko w historii świata. Odwaga, podniecenie, wiara w dokonanie rzeczy niemożliwych, ekscytacja, entuzjazm i fascynacja tym, co nieznane. Myślę, że to dość trafne określenia na temat załogi okrętu marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, która w 1879 roku wypłynęła z portu w San Francisco i wyruszyła na podbój Bieguna Północnego. Czy ta ekspedycja miała szansę na sukces czy raczej z góry była skazana na porażkę? Wydawać by się mogło, że raczej to pierwsze. Wyprawa była świetnie przygotowana pod wszelkimi względami. Okręt porządny po gruntownym remoncie. Świetnie wyposażony, komfortowy i przystosowany do żeglugi w utrudnionych warunkach. Załoga nie byle jaka, bo oficerowie marynarki, naukowcy, specjaliści i marynarze z przeogromnym bagażem doświa...

Aktualnie czytam #77

Hampton Sides, W królestwie lodu. Tragiczna wyprawa polarna USS Jeannette Od wydawnictwa: Wspaniała opowieść o bohaterstwie i determinacji ludzi, którzy znaleźli się w najbardziej bezlitosnej krainie na Ziemi. Gdy w 1879 roku trójmasztowy bark Jeannette wypływał z San Francisco, żegnały go wiwatujące tłumy i wrzawa w gazetach. Załoga statku pod dowództwem George’a De Longa wyruszała po chwałę, jaką miało jej przynieść zdobycie jednego z ostatnich niezbadanych miejsc na Ziemi – bieguna północnego. Nie było to jednak jej dane. Jeannette dostała się w miażdżący uścisk polarnych lodów. Nim z ogłuszającym trzaskiem pękły deski kadłuba, członkowie wyprawy z niewielkim zapasem żywności i trzema łódkami zeszli ze statku. Byli setki mil na północ od najbliższego lądu – Syberii. Czekał ich niemal beznadziejny marsz po ciągnącym się w nieskończoność lodzie… Wydawnictwo Rebis Rok wydania: 2016 Liczba stron: 488

Tu mistyka przeplata się z przyziemnością.

Antoni Ferdynand Ossendowski, Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów Przyznam szczerze, że to pierwsza powieść autorstwa Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego jaką miałam przyjemność przeczytać. Tegoż autora odkryłam dopiero teraz i dopiero teraz wiem, że mam co nadrabiać. Tak samo było w przypadku powieści Sergiusza Piaseckiego. Wracając do Antoniego Ossendoweskiego. Publikacja Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów to dziennik z długiej i bogatej w doświadczenia podróży autora. Mimo tego, że autor faktycznie był podróżnikiem i przyrodnikiem i na swoim koncie miał kilka ekspedycji naukowych ta podróż była inna, bo wymuszona. Właśnie tak! Antoni Ossendowski znalazł się na czarnej liście Czeki, bolszewickiej policji politycznej. Chcąc ratować swoje życie nie pozostało mu nic innego, jak zaryzykować i opuścić Rosję bolszewicką, aby przez Mongolię i Chiny przedostać się do świata zachodniego. A że podróż obfita była w przeróżne perypetie tym bardziej nadawała się na powieść. Wcześniej ...

Aktualnie czytam #74

Antoni Ferdynand Ossendowski, Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów Od wydawnictwa: Antoni Ferdynand Ossendowski - podróżnik, szpieg, awanturnik, wojownik, uczony, dyplomata, poliglota, dziennikarz i wielki erudyta. Podobne określenia można by przytaczać bez końca. Jest drugim po Henryku Sienkiewiczu najbardziej znanym polskim pisarzem na świecie, czego dowodem są 142 przekłady jego książek na języki obce. Najgłośniejsze dzieło Ossendowskiego Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów to zapis przeżyć, jakie były jego udziałem, gdy w czasie wojny domowej uciekał przed bolszewikami przez Syberię, Mongolię i Chiny. Autor zyskał zaufanie mongolskich lamów i w niezwykłych okolicznościach zawarł znajomość ze słynnym „krwawym baronem” von Ungern-Sternbergiem, bałtyckim Niemcem w służbie carskiej, który zamierzał zrealizować idee stworzenia na terytorium syberyjskiej kolonii carskiej Rosji Imperium Panmongolskiego. Przedzierając się przez tajgę, góry i pustynię, Ossendowski dotarł w ...

Animizm Dersu dostarczał Arsenjewowi licznych, ciekawych obserwacji.

Władimir K. Arsenjew, W Ussuryjskim Kraju Barwnie opisana relacja z ekspedycji po Ussyryjskim Kraju, której z ramienia Cesarskiego Towarzystwa Geograficznego podjął się Władimir Arsenjew. Pierwsza wyprawa wyruszyła 115 lat temu! W Ussuryjskim Kraju to książka wyjątkowa z kilku względów. Sam głównodowodzący – kapitan – jest ciekawą postacią. Tym bardziej, że kilka lat spędził na służbie wojskowej w kraju nadwiślańskim, a dokładniej w Łomży. Już wtedy odzywał się w nim duch eksploratora. Z uwagi na miejsce swojego stacjonowania organizował sobie wędrówki nad Biebrzą i Narwią. Ale marzyła mu się wyprawa na wielką skalę w odległe tereny olbrzymiego Imperium Rosyjskiego. Okazała nadarzyła się wtedy, gdy w 1900 roku Arsenjew uzyskał przeniesienie do Władywostoku. Stąd już tylko krok do Ussuryjskiego Kraju. Podczas swojej pierwszej eskapady poznał równie wyjątkowego człowieka – Dersu Uzałę. To człowiek tajgi pochodzący z plemienia Nanajów (Goldów). Kapitan wręcz od pierwszego ...

Aktualnie czytam #29

Władimir K. Arsenjew, W Ussuryjskim Kraju Z noty wydawniczej: Władimir Arsenjew, zapalony podróżnik i badacz Kraju Ussuryjskiego, podczas swoich licznych wypraw nieraz korzystał z pomocy tubylczych przewodników, lecz żaden z nich nie pozostawił po sobie tylu żywych i gorących wspomnień co Gold – niezrównany Dersu Uzała. Podczas wspólnych wędrówek ten leśny człowiek odsłaniał przed Arsenjewem tajniki przyrody, uczył go mowy natury, odwiecznych praw i przykazań rządzących pierwotną tajgą. Ta porywająca historia wyjątkowej, bezinteresownej przyjaźni stała się źródłem inspiracji dla wielkiego reżysera Akiry Kurosawy. Rok 1975 przyniósł jego wybitne dzieło, film Dersu Uzała , który nagrodzony został Oscarem za najlepszy obraz zagraniczny. ZYSK I S-KA Wydawnictwo Rok wydania: 2011 Liczba stron: 413

w pewnym momencie sama droga stała się dla Poolmana ważniejsza, niż jej cel

Jeremy Poolman, Droga z kości, Podróż do mrocznego serca Rosji. Obraz Władimirka Izaaka Lewitana jest punktem wyjścia podróży, jaką odbył Jeremy Poolman. Wywarł na autorze tak wielkie i niesamowite wrażenie, że postanowił polecieć do obcego sobie kraju i ruszyć właśnie tą drogą. Co takiego Lewitan przeniósł na płótno, że Anglik po obejrzeniu go kupił bilet lotniczy do Moskwy? Co takiego Poolman zobaczył w tym pejzażu, że postanowił przebyć tę drogę? Co wspólnego z tym wszystkim ma zmarły przyjaciel Poolmana, buddysta Maks? Tego wszystkiego możemy dowiedzieć się z jego książki, która jest bardzo osobistym dziennikiem z podróży. „Patrz na mnie – zdawała się mówić droga – wiesz, dokąd prowadzę? Widzisz te biedne dusze, w kajdanach, udręczone, z każdym krokiem coraz bardziej oddalające się od swych domów, rodzin, z każdym krokiem coraz bliższe mroźnych bram piekła? I czy słyszysz duchy szepczące w tym małym lasku?” Podszedłem jeszcze bliżej i przyłożyłem ucho do płótna, ale oczywi...