Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wydawnictwo Bellona

Był kartografem, był astronomem, był odkrywcą!

John Gascoigne, Tajemnice południowego Pacyfiku. Podróże Kapitana Cooka Mam problem z tą książką. Nie tego się spodziewałam. Umęczyłam się podczas lektury. Po prostu oczekiwałam czegoś innego. Czytając o podróżach kapitana Cooka cały czas miałam nieodparte wrażenie, że czytam … referat. A nastawiłam się na książkę pełną przygód. Ja rozumiem, że autor chciał nakreślić kontekst epoki, ale odnoszę wrażenie, że ta książka mówi w przeważającej części właśnie o tym kontekście… A przecież kapitan Cook kierował trzema wielkimi wyprawami! Był kartografem, był astronomem, był odkrywcą! Mapy, sporządzone przez Cooka były stosowane aż do schyłku XX wieku. Botanicy, których zabierał na swoje wyprawy powiększyli listę roślin o szokującą liczbę. To także Cook wprowadził na swoich statkach reżim higieniczny dla wszystkich członków załogi. Ale wprowadził też rewolucyjną zmianę w jadłospisie marynarzy . Otóż wzbogacił ich codzienne menu o … kapustę kiszoną. Cel był jeden: uniknąć szkorbutu. Aby przekona...

Aktualnie czytam #250

John Gascoigne, Tajemnice południowego Pacyfiku. Podróże Kapitana Cooka Od wydawcy: Zagadki i sekrety południowych mórz Zetknięcie dwóch światów – georgiańskiej Anglii i wyspiarskich społeczności Oceanu Spokojnego Egzotyka i rzeczywistość archipelagów marzeń Tajniki XVIII-wiecznej żeglugi Nieznane fakty i mity z życia wielkiego odkrywcy Wydawnictwo Bellona Rok wydania: 2011 Liczba stron: 285

Ekspedycja przygodowa!

Anna Kalinowska, Uciec w Himalaje, czyli PRL, dewizy i marzenie o wolności.   Tak, skusiła mnie ta książka . Skusił mnie opis od wydawcy. Skusiło mnie hasło HIMALAJE w tytule. Początkowo byłam trochę rozczarowana tą książką, ale później z każdą stroną było coraz lepiej.  Bo gdy słyszę Himalaje to od razu w głowie zapala mi się lampka – ośmiotysięczniki! A tu wielkich szczytów nikt nie zdobywa, tylko trekking po mało wymagających szlakach. Pozornie… Bo żeby w czasach PRL-u wyjechać sobie na taki trekking trzeba było nie lada zachodu. Podstawową sprawą było zdobycie paszportu. Tak, zdobycie. Bo nie każdy paszport otrzymywał. Dlatego zakładano rzesze związków, stowarzyszeń czy towarzystw z jasno określonym celem, aby zwiększyć szanse na dostanie tego biletu do nieba. Bo co innego odmawiać szaremu obywatelowi, ale ekspedycji…. Ekspedycja to już coś innego.  Ekspedycja przygodowa! Albo inaczej. Ekspedycja przygodowo-handlowa. Bo uzyskanie paszportu to jedno, a sfinansowanie t...

Aktualnie czytam #218

Anna Kalinowska, Uciec w Himalaje, czyli PRL, dewizy i marzenie o wolności.  Od wydawcy:  W latach osiemdziesiątych azjatyckie wyprawy trekkingowe były najlepszą chwilową ucieczką od szarzyzny PRL-U.  A Polacy znaleźli sprytny sposób, by je Tano organizować.  Zjawisko wyjazdów ,,Kierunek Azja" nieco przypominało fenomen Dzikiego Zachodu z czasów gorączki złota. Lecieli, jak i tam po ,,złote runo", osobnicy najprzeróżniejsi: romantyczni podróżnicy i kombinatorzy, przekupy z bazarów i wyczynowi himalaiści, amatorzy trekkingu i miłośnicy leżenia na plaży. Choć tak wiele ich dzieliło dla wszystkich kluczem do sukcesu wyjazdu był handel z ,,dobrym przebiciem". Jedni za te zyski jechali do Nepalu by ruszyć na trekking w Himalaje, inni robili kolejne zakupy, by wieźć nowy towar prosto na polskie bazary. Książka opowiada o wyprawach w tym romantycznym celu - podróży w największe góry świata - i o handlowych perypetiach ,,po drodze". Pięć opowiadań - pięć prawdziwych histori...