Rafał Wojaczek i "Modlitwa szarego człowieka" Żeby mi wreszcie dano spokój i wytchnienie Od wieców rewolucyj i bomb atomowych żeby mi nie mówiono o jasnej przyszłości żeby mi sztuczny księżyc nie zawracał głowy Żeby mnie nie straszono perspektywą nowych Horyzontów znaczonych nowymi łunami Słońc wschodzących do oczu tak samo drapieżnie Żeby afisze groźne nie nawoływały Do pilnej służby gwoli Potędze Ojczyzny Żeby mi nie kazano siebie doskonalić Dla sprostania zadaniom o których mało wiem Żeby nie nauczano Do szeregów Partii Żeby nie wciągano i żebym w kolumnie Jakiejkolwiek nie kroczył Najwyżej w procesji Do ołtarza szynkwasu Żeby mnie nie bito Podwyżkami cen mięsa albo opłat celnych Żeby nie dbano o mój rozwój umysłowy Żeby nie prowadzono na rocznice i Do mojej biednej głowy sterty wielkich słów Nie wsypywano po to bym z nich nie miał nic Żeby mi pozwolono coś mieć Żeby Ciebie Żeby chociaż na chwilę Sekundę zachwytu Śmiercią co zza Twoich pleców będzie wyglądała Żeby nie zabr...
Blog o książkach, ale nie tylko.