Elżbieta Cherezińska, Saga Sigrun Niestety jestem dość mocno rozczarowana tym audiobookiem. Zarówno jeżeli chodzi o samą powieść, jak i o lektora. Po przesłuchaniu Ja jestem Halderd Saga Sigrun wypada blado. Dlaczego? Niby tak samo, jak w przypadku przywołanej już Ja jestem Halderd świat średniowiecznej Norwegii poznajemy z perspektywy kobiety. Mało tego, obie panie są sąsiadkami i tak jak Sigrun mogłam poznać przy opowieści o Halderd, tak teraz Halderd mogę poznać z opowieści o Sigrun. Ale one są tak różne! Mimo tego, że obie w podobnym wieku poślubiły jarlów Północy. Mimo tego, że ich codzienność podczas nieobecności mężów wyglądała podobnie… są tak bardzo różne. Jak ogień i woda, jak dzień i noc, jak biel i czerń. Mi do gustu zdecydowanie przypadła Halderd. Nie polubiłam Sigrun. Nie polubiłam jej naiwności i wiecznych obaw o Regina. Nie polubiłam jej czasem wręcz histerycznych przejawów zazdrości. Nie polubiłam jej zamartwiania się… Przecież miała wszystko. Jej małżeństw...
Blog o książkach, ale nie tylko.