Zofia Nałkowska, Dom nad łąkami Ta niewielka objętościowo opowieść jest cała przesiąknięta nostalgią i tęsknotą za domem. Za domem położonym nad łąkami w podwarszawskiej miejscowości (Wołomin). To jest opowieść autobiograficzna. Autorka wraca w niej do swoich lat dziecięcych i wczesnej młodości. Jednak paradoksalnie mieszkańcom owego domu nad łąkami poświęca uwagi najmniej. Rzec można, że w ogóle. Za to po kolei z jej pamięci wyłaniają się sąsiedzi. I to ich historie przytacza Nałkowska. Zresztą w 1924 roku w ówczesnym „Tygodniku Ilustrowanym” autorka z opublikowała fragment tej opowieści właśnie pod tytułem „Dzieje sąsiedzkie”, co byłoby dla mnie bardziej adekwatnym tytułem i dla niniejszej książki. Ale zanim kilka słów o sąsiadach. Nałkowska wyśmienicie opisuje otaczającą ją przyrodę. Ta plastyczność opisów jest wręcz genialna i czytając widzę te kwitnące łąki, ten las wzrastający i zagęszczający się z każdym rokiem. Uświadamiam sobie tę cykliczność występującą w pr...
Blog o książkach, ale nie tylko.