Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wojenne

Kino #15

Dziś chciałabym napisać kilka słów o bardzo ciekawym filmie. Odkryłam go całkiem niedawno, choć swoją premierę miał 1 września 1958. Mowa o dramacie wojennym w reżyserii Stanisława Różewicza „Wolne miasto”. Wolne Miasto Gdańsk to autonomiczny twór powstały po I Wojnie Światowej. To swoiste miasto-państwo funkcjonowało w dwudziestoleciu międzywojennym. Miało być kompromisem między żądaniami dopiero co odrodzonej Polski a Niemcami. Czy to był udany kompromis? Między innymi na to pytanie odpowiada reżyser filmu, choć tu tematem kluczowym jest odtworzenie obrony Poczty Polskiej w Gdańsku w pierwszym dniu II Wojny Światowej. Polscy pocztowcy próbowali odeprzeć znacznie większe i lepiej uzbrojone siły niemieckie. Gmach Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsk został zaatakowany 1 września 1945 roku o 4:45. Polacy bronili się do 19:00. Wtedy podjęli decyzję o kapitulacji. Ocaleli, ale i tak nie zdołali zachować życia… Ale zanim wybuchła II Wojna Światowa i w Gdańsku toczyło się zwyczaj...

Kino #13

Od kilku lat właśnie w ostatnim tygodniu sierpnia wracam do tego filmu. I zawsze wywołuje we mnie silne emocje. Zawsze budzi we mnie pewien sentyment. A powodów jest wiele… Jerzy (Jakub Wesołowski), Andrzej (Mateusz Damięcki) i Piotr (Antoni Pawlicki). Przyjaciele, którzy w 1938 roku zdali maturę. Przyjaciele, którzy pochodzili z zupełnie różnych rodzin. Przyjaciele, których przyjaźń przetrwała nawet wtedy, gdy po maturze każdy z nich obrał zupełnie inną drogę. Przyjaciele, którzy byli przekonani o swojej nieśmiertelności… Wierzyli, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych… Tu muszę powiedzieć o scenie, którą bardzo lubię. Zresztą to jedna z wielu… Po maturze Jerzy i Andrzej wstąpili do wojska. Jerzy dlatego, że jeszcze do końca nie zdecydował, jakim studiom chce się poświęcić, a Andrzej dlatego, że zbytniego wyboru nie miał. Wszak pochodził z rodziny wojskowej. Jedynie Piotrek nie przeszedł pomyślnie komisji poborowej i rozpoczął studia medyczne, ale nie oznaczało to, że został ods...

Narodowość określa paszport, ale życie już nie bywa tak jednoznaczne.

Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski, Kamerdyner Piękna powieść, której tłem były skomplikowane wydarzenia historyczne. Akcja toczy się w latach 1900-1945. Przez te czterdzieści pięć lat sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Niezmienna była tylko miłość Mateusza do Marity i troska Gerdy o nich wszystkich. Kamerdyner to świetna lekcja historii, którą poznawałam z dużym zaciekawieniem. Poplątane losy Niemców i Polaków na ziemi kaszubskiej doskonale pokazują jak bardzo przewrotny bywa ów los, jak bardzo komplikuje ludzkie życiorysy, jak kruche bywa wszystko. A przede wszystkim jak ciężko znaleźć odpowiedź na pytanie: kim ja właściwie jestem. Narodowość określa paszport, ale życie już nie bywa tak jednoznaczne. Bo przychodzi taki moment, kiedy trzeba stanąć po konkretnej stronie. Bo bywają sytuacje, które narzucają schemat postępowania. Bo czasem inaczej nie można. Bo czasem lepiej nie dopytywać. Bo czasem lepiej po prostu udawać i usprawiedliwić się n...

Aktualnie czytam #127

Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski, Kamerdyner Od wydawcy: Świat, którego już nie ma. Zakazana miłość wciągnięta w wir globalnej polityki. Poplątane losy Kaszubów, Prusaków oraz tych, którzy przybywają na Pomorze z głębi Niemiec i odradzającej się Rzeczypospolitej ukazane na przestrzeni pięciu dekad. Nieznana brutalna zbrodnia. Kamerdyner to powieść, jakiej w Polsce od lat nie było. Napisana z rozmachem, ale też pełna małych wzruszeń. Ona – niemiecka panna z bogatego domu. On – kaszubski chłopak, który po śmierci rodziców trafia na wychowanie do pruskiego dworu. Ich miłość musi być burzliwa. I jest. Tak samo jak wielka historia, na której tle się rozgrywa. Narastają konflikty między narodami, wybucha I wojna światowa i kształt Europy ulega zmianie. Polacy mogą wreszcie świętować niepodległość, ale po krótkim czasie mają znów ją stracić. Kim jestem? – to pytanie dręczy Mateusza Krolla. Polakiem czy Niemcem? Synem koniuszego czy jaśnie pana? Bra...

Ale z niewygodnym życiorysem aż tyle...

Sofi Oksanen, Gdy zniknęły gołębie Oksanen wprowadza nas do swojej powieści sceną pożegnania Juudit i Rolanda. Jest rok 1948. Mimo zakończenia II Wojny Światowej Estonia nadal pozostawała pod drugą okupacją sowiecką. Któż pamięta tych kilka chwil, w których Estonia była naprawdę wolna? Komu tak naprawdę była potrzebna wolna Estonia? Flaga estońska trzepotała na wietrze tylko kilka przez kilka dni… Między odejściem Niemców a powrotem Sowietów… Gdy zniknęły gołębie to powieść o wielowątkowej narracji. Ówczesną estońską rzeczywistość poznajemy z perspektywy trzech bohaterów: wspomnianych wcześniej Juudit i Rolanda oraz z perspektywy Edgara. Wszyscy są ze sobą mocno powiązani, a jakże są różni. I jak różnie potoczyło się ich życie… Zupełnie inaczej postrzegali otaczający ich świat. W życiu kierowali się zupełnie innymi zasadami. Ich pragnienia i marzenia też były bardzo odległe, choć… Juudit i Roland mieli więcej podobieństw. Jedynie Edgar był odszczepieńcem. A sprawa była o ty...

Aktualnie czytam #124

Sofi Oksanen, Gdy zniknęły gołębie Od wydawcy: Gdy zniknęły gołębie to wielowątkowa opowieść o dwóch kuzynach dokonujących wyborów życiowych i moralnych w brutalnych warunkach zawieruchy wojennej, okupacji niemieckiej i sowieckiego terroru, ukazująca pasjonujący obraz Estonii lat czterdziestych i sześćdziesiątych. Przemarsze wojsk radzieckich i niemieckich, bombardowania, walki, rzeczywistość okupowanego kraju, pomysł stworzenia rezerwatu dla Żydów z Europy Wschodniej oraz paraliżujący strach przed pokazowymi procesami i zsyłką na Syberię. Oksanen opowiada o różnych strategiach przetrwania i adaptacji do warunków życia w kraju najpierw bezlitośnie wyzyskiwanym przez Niemców, a potem totalnie niszczonym przez Sowietów. Gołębie, które zdążą uciec przed pancernymi wozami, ocaleją, a te, które wpadną w pułapkę zastawioną przez najeźdźców, zostaną zjedzone… Wydawnictwo Czarne Rok wydania: 2015 Liczba stron: 367