Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Nie tylko widmo wojny okazało się zagrożeniem...

Lucyna Olejniczak, Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda Matylda. To ona jest bohaterką trzeciego tomu. Córka Wiktorii i Pascala, choć to on, Antoni był dla niej prawdziwym ojcem. Wychowywał ją. Dbał o jej wykształcenie. Dbał o jej szczęście. Tak. Matylda była zdecydowanie jego oczkiem w głowie. Jakież było jej zaskoczenie, gdy dowiedziała się prawdy. I to w takich okolicznościach! Matylda. Całe życie rozpieszczana przez wszystkich wokół. Tylko matka jakby nie potrafiła okazać jej uczuć. Tylko matka wiecznie była niezadowolona z jej decyzji. Tylko matka wiecznie ją krytykowała. Z czasem Matylda zrozumiała dlaczego. Tak, żałowała, że tak późno … Marzenia. Matylda miała jedno marzenie, któremu przez całe lata pozostawała wierna. Aktorstwo! Wszystko zapowiadało się jak najlepiej. Kres niewątpliwie błyskawicznej karierze położył nieszczęśliwy wypadek. Gdy Matylda w końcu się otrząsnęła zdała sobie sprawę, że swój najlepszy czas przespała. Jednak nie poddała się tak łatwo. Tym bardziej, że w j...

Aktualnie czytam #288

Lucyna Olejniczak, Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda Od wydawcy: Losy potomków krakowskiego aptekarza Franciszka Bernata, a zwłaszcza silnych kobiet, które nie boją się klątwy rodzinnej. Lata 30. dwudziestego wieku. Matylda Borucka, córka Wiktorii Bernat, nie chce kontynuować rodzinnej tradycji. Pragnie zostać aktorką, nie interesuje jej apteka. Tragiczny wypadek matki sprawia, że dziewczyna dowiaduje się, iż nie jest córką mężczyzny, którego dotąd uważała za ojca. Antoni Borucki opowiada jej dramatyczną historię pierwszej miłości i brzemiennej w skutkach podróży młodej Wiktorii do Paryża. Matylda postanawia iść własną drogą i zrealizować swoje marzenia. I wtedy pojawia się ktoś, kto zapewnia, że pomoże jej zrobić karierę w filmie... Wydawnictwo Prószyński i S-ka Rok wydania: 2016 Liczba stron: 367 Na blogu można znaleźć moją opinię o poprzednich częściach.

Życie pisze przedziwne scenariusze, a refleksja czasem przychodzi zbyt późno.

Lucyna Olejniczak, Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria Kraków. Paryż. Kraków. Los Wiktorii naznaczą te dwa miasta. Gdy jej ukochany Filip czmychnął do Paryża świat Wiktorii legł w gruzach. Jego upór i zerwanie kontaktów nawet z rodzicami powinno zaalarmować Wiktorię. Niestety, była głucha na wszelkie sygnały ostrzegawcze . Decyzja podjęta: Paryż! A w Paryżu... Z jednej strony to była niezwykła przygoda. To był zupełnie inny świat, którym Wiktoria się zachłysnęła. Oczywiście nie straciła z oczu swojego celu, ale doskonale wykorzystała naprawdę długi pobyt w stolicy Francji. Tym bardziej, że znalazła tu prawdziwą przyjaciółkę od serca. Ivonne była dla Wiktorii inspiracją! Imponowała jej wyzwolona i charakterna przyjaciółka, która wbrew wszystkiemu i licząc się ze wszystkimi konsekwencjami postanowiła podążać własną ścieżką . Tak, nie bała się płynąć pod prąd. Zupełnie tak samo, jak swego czasu Wiktoria, która uparcie dążyła do zdobycia wykształcenia i pracy zawodowej w rodzinnej aptece. ...

Aktualnie czytam #285

Lucyna Olejniczak, Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria Od wydawcy: Dalsze dzieje „przeklętej” rodziny krakowskiego aptekarza, Franciszka Bernata, losy jego potomków, a zwłaszcza silnych, radzących sobie z przeciwnościami życiowymi kobiet. Wiktoria, córka Franciszka Bernata, wyrusza do Paryża, by odnaleźć ukochanego. Jednak rodzinna klątwa znów daje o sobie znać, okazuje się, że Filip jest już związany z inną kobietą. Zrozpaczona dziewczyna wraca do Krakowa, gdzie przychodzi na świat jej córka Matylda. Wybucha pierwsza wojna światowa. Wiktoria wywozi dziecko na wieś, z dala od głodu i chorób szerzących się w mieście, a sama ucieka w pracę, aby zapomnieć o własnych niepowodzeniach. Niespodziewanie zły los się odwraca i wreszcie młoda kobieta może uwierzyć w swoje szczęście. Kiedy wojna dobiegnie końca i mężczyźni zaczną wracać z frontu do domów, Wiktoria stanie przed najważniejszym wyborem w swoim życiu. Wydawnictwo Prószyński i S-ka Rok wydania: 2015 Liczba stron: 373 Na blogu można zn...

Nie tak łatwo jest przebaczyć...

Lucyna Olejniczak, Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka Hanka. To od niej wszystko się zaczęło. I choć poznajemy ją w momencie, kiedy jej życie dobiega końca podczas trudnego porodu, to ona zaważy na losach rodziny Bernatów. Jej duch będzie obecny cały czas, a klątwa rzucona przez nią w chwili śmierci będzie komplikować losy niejednego pokolenia. Często jest tak, że cenę za błędy rodziców płacą dzieci . Tak, ojciec Wiktorii to człowiek zepsuty do szpiku kości. Z jednej strony poważany krakowski aptekarz, z drugiej zaś degenerat i sadysta. Nie szanował nikogo. Nie szanował żadnego życia. Dla niego liczyło się tylko zaspokojenie swoich potrzeb. Dzieci z nieprawego łoża? Nie mają prawa istnieć! A prawowita małżonka? Traktował ją okrutnie. Odnosiłam wręcz wrażenie, że oczekuje od niej tylko i wyłącznie wydania na świat syna, aby mógł zostawić mu rodzinną aptekę. Jak na złość, Klementyna nie tylko nie wydała na świat syna, ale miała problem z donoszeniem każdej ciąży. A gdy którąś ciążę udało ...

Aktualnie czytam #284

Lucyna Olejniczak, Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka Od wydawcy: Powieść o klątwie, trudnych relacjach rodzinnych, ale i o konieczności wybaczania, przywołująca ducha dziewiętnastowiecznych sag we współczesnym wydaniu. To dzieje „przeklętej” rodziny krakowskiego aptekarza, Franciszka Bernata, losy jego dzieci, a zwłaszcza silnych, radzących sobie z przeciwnościami życiowymi kobiet. W 1890 roku, w piwnicy pod apteką, przychodzi na świat Wiktoria, nieślubna córka aptekarza i młodej służącej, Hanki. Już w momencie narodzin mała skazana jest na śmierć, gdyż ojciec pozbywa się wszystkich swoich potomków z nieprawego łoża. Tego samego dnia Klementyna, żona aptekarza, też rodzi córkę, jednak dziewczynka zaraz umiera. Akuszerka w tajemnicy zamienia noworodki i w ten sposób ratuje życie małej Wiktorii. Wyczerpana trudnym porodem Hanka umiera, nie wiedząc, że jej córka przeżyje. Przed śmiercią przeklina aptekarza i jego potomnych, w tym, niestety, i własne dziecko. Franciszek Bernat marzy wyłąc...

wyśmienicie zdemaskowała ówczesne społeczno-obyczajowe bolączki

Jane Austen, Duma i uprzedzenie Za każdym razem, gdy uświadomię sobie, że ta powieść po raz pierwszy została wydana w 1813 roku jestem pod wrażeniem. Trafne spostrzeżenia, cięty język, rozprawa z obowiązującymi normami i … miłość. Jest jeszcze ten nieszczęsny majorat… Biada temu, kto ma w domu same córki! Tym bardziej, jeśli jest się średniozamożnym, oszczędności brak, a w domu pięć córek na wydaniu, z czego tylko dwie posiadają urok osobisty, inteligencję i ogładę. Jakby tego było mało, w okolicy kawalerów jak na lekarstwo. Cała nadzieja w przyjezdnych… I zdarzył się cud… Do posiadłości Netherfield Park przyjechał bardzo obiecujący (a co najważniejsze: bogaty) młodzieniec. Idealny sąsiad! Idealny kandydat na męża! Pani Bennet już zaciera ręce. Jej córki nie mają przecież w okolicy żadnej konkurencji. Na ich szczęście wszystkie panny na wydaniu mieszkające w pobliżu są o wiele brzydsze od jej pociech. Co do tego pani Bennet nie miała żadnych wątpliwości. Uroda to jedno, a ogłada i in...

Aktualnie czytam #268

Jane Austen, Duma i uprzedzenie Od wydawcy: Na początku zeszłego stulecia niezbyt zamożny ojciec pięciu córek nader często musiał zadawać sobie pytanie: kiedyż to w sąsiedztwie pojawi się jakiś odpowiedni kawaler? A kiedy już się pojawił, następowały dalsze perypetie, które Jane Austen z upodobaniem opisywała. "Duma i uprzedzenie" uważana jest za arcydzieło w dorobku tej angielskiej pisarki, głównie dzięki zabawnym, zgoła dickensowskim opisom postaci głupich i niesympatycznych. Znajdujemy tu także melancholijną refleksję nad władzą pieniądza i znaczeniem pozycji społecznej, decydujących o życiu młodej panny, a przede wszystkim znakomity, powściągliwy styl, doskonale oddający harmonię opisywanego świata... Wydawnictwo Prószyński i S-ka Rok wydania: 2000 Liczba stron: 395

To dobry reportaż. Dobry i potrzebny.

Beata Sabała-Zielińska, TOPR. Żeby inni mogli przeżyć To dobry reportaż. Dobry i potrzebny. Potrzebny dla TOPR-owców, żeby ludzie choć trochę zrozumieli, na czym polega ich praca (tak, praca, za którą zawodowi ratownicy dostają wynagrodzenie). Potrzebny dla turystów, aby wyciągnęli wnioski i choć w minimalnym stopniu przygotowali się do wyjścia w góry. TOPR (nie mylić z GOPR) czuwa. Czuwa nad naszym bezpieczeństwem, gdy mniej lub bardziej beztrosko hasamy sobie w górach. Roztropność. Wielu z turystów ma z tym problem. Ignorują ostrzeżenia TOPR-u. Wychodząc na jakiś szlak nie biorą pod uwagę swoich możliwości. Nie potrafią rozłożyć odpowiednio swoich sił. Tak, jeśli weszło się na jakiś szczyt, należy z niego o własnych siłach także zejść. Wybierają się w góry bez odpowiedniego przygotowania, bez odpowiednich ubrań, bez dostatecznej ilości jedzenia i picia. Bo przecież zawsze można wezwać TOPR. Śmigłowiec przyleci zawsze… I tu pojawia się kontrowersyjne pytanie, czy takich delikwentó...

Aktualnie czytam #254

Beata Sabała-Zielińska, TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Od wydawcy: Niezwykła opowieść o życiu, determinacji, nadziei i cudach. "Hermetycznie zamknięte środowisko. Elita. Od ponad stu lat ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wzbudzają podziw, szacunek, ale też zwykłą ludzką ciekawość. Jak to jest ryzykować swoim życiem, żeby ratować życie innych? Ile wyrzeczeń wymaga realizacja takiej pasji, misji, bo przecież trudno nazwać to pracą. Najtrudniejsze chwile. I te najlepsze, które dają satysfakcję, wynagradzają wysiłek. Beata Sabała-Zielińska z niezwykłym wyczuciem portretuje zarówno ludzi, jak i tę niezwykłą organizację, której celem jest niesienie pomocy, „żeby inni mogli przeżyć”, pomimo warunków i okoliczności. To także porywająca opowieść o górach, o miłości, honorze i determinacji. Na tę książkę czekałam od lat. Bo to pierwsza pozycja na rynku wydawniczym, dzięki której z czytelników może przyjrzeć się z bliska i spróbować zrozumieć, jak działa TOPR. Nikt do...

Przeżyć tak, aby nie żałować ani jednego dnia.

Agnieszka Osiecka, Dzienniki i zapiski. Tom IV. 1953 Za mną kolejny tom dzienników Agnieszki Osieckiej. Tym razem rok 1953. Rok, w którym Osiecka to już studentka. Studentka Wydziału Dziennikarskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Jej przekonanie, że będzie tworzyć, że będzie pisarką nie malało, a wręcz przeciwnie. Wydawać by się mogło, że w tym temacie Osiecka pozostawała stała i wierna wcześniej przyjętym założeniom. A cała reszta? Niezmiennie Osiecka była duszą towarzystwa. Jej dom zawsze był otwarty dla przyjaciół i znajomych. Jej dom to taka przystań w tym peerelowskim świecie, gdzie panuje swobodna atmosfera. Swoboda w zachowaniu i w wypowiedzi. Oczywiście nie obeszło się bez incydentu, kiedy jej ojciec rozpędził całe towarzystwo, ale cóż… trzeba przeczekać. Niezmiennie Agnieszka pogardzała niektórymi postawami swojej matki i w swoim dzienniku pisała o tym wprost. Osiecka kochała rodziców i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak wiele od nich otrzymała. I pod względem ...

Aktualnie czytam #150

Agnieszka Osiecka, Dzienniki i zapiski. Tom IV. 1953 Od wydawcy: Osiecka prowadziła dziennik, bo zależało jej na samopoznaniu i rozwoju osobistym. Chciała być nowoczesną, znaczącą podmiotowością – taką, która realnie wpływa na losy świata. Wierzyła, że kiedyś będzie działać poprzez słowo pisane – że stanie się ważną dziennikarką, pisarką, eseistką, krytyczką. Pragnęła liczyć się, znaczyć coś dla innych ludzi, wyznaczać innym cele. Nawiasem mówiąc, źle trafiła, bo jej młodość przypadła na czasy stalinowskiego reżimu. Silny indywidualizm przysparzał jej w szkole i na studiach niemałych kłopotów. Do przelewania myśli na papier zmuszała ją także skłonność do autoanalizy. Agnieszka Osiecka fascynowała się ludźmi oraz procesami interpersonalnymi, ciekawiła ją również własna psychika. Ubolewała, że współczesność ignoruje indywidualne potrzeby jednostki – także te wynikające z ludzkiej natury i duchowości. „Wiesz, Misiu, czasem żal mi nie tylko siebie, ale i całego mojego pokolenia...

Gdzie jest granica tolerancji?

Johannes Anyuru, Utoną we łzach swoich matek Mam problem z tą książką. Gdyby skupić się wyłącznie na treści i formie przyjmując, że jest to jedynie fikcja literacka, która nie ma i nigdy nie będzie mieć miejsca w rzeczywistości to lektura jest świetna. Zgrabna narracja, piękny literacki język, ciekawa fabuła. Ale chodzi też o przekaz i nie do końca pasuje mi to, co zaproponował autor. Z jednej strony jestem w stanie go zrozumieć, ale z drugiej… Niestety autor jest bardzo jednostronny. Taka jest moja opinia. Nie chcę tu perorować swoich poglądów, choć do dyskusji skłania ta lektura. W życiu nic nie jest albo czarne, albo białe. Ludzie, niezależnie od narodowości czy wyznania nie są albo tylko dobrzy, albo tylko źli. Niby truizm. I częściowo autor to pokazał w swojej książce. Ale niestety tylko częściowo… Mówi o ciężkich więzieniach, w których znęcano się nad więźniami. A więźniami byli wyznawcy islamu. Mówi o eksperymentach przeprowadzanych na tych więźniach. Mówi o strachu i wy...

Aktualnie czytam #139

Johannes Anyuru, Utoną we łzach swoich matek Od wydawcy: Pewnego zimowego wieczoru do księgarni w Goteborgu wchodzi troje zwolenników ugrupowania terrorystycznego Daesh. Odbywające się tam spotkanie z kontrowersyjnym artystą przerywa strzelanina, wybucha panika, wszystkie znajdujące się wewnątrz osoby zostają wzięte jako zakładnicy. Terrorystka, której zadaniem jest filmowanie przebiegu zamachu, odwraca się w którymś momencie do swojego towarzysza i mówi szeptem: „Posłuchaj mnie. Nie powinno nas tutaj być. To nie tu mieliśmy trafić”. Dwa lata później pisarz odwiedza kobietę w klinice psychiatrycznej. Dziewczyna czytała jego książki i przekazuje mu plik kartek, na których spisała swoją zadziwiającą opowieść. Twierdzi, że pochodzi z przyszłości, w której Szwecja – w wyniku zamachu – stała się państwem totalitarnym. To dystopia o islamofobicznym społeczeństwie apartheidu, w którym ludzie będą izolowani w zamkniętych sektorach, a „szwedzkie wartości” staną się totalitarny...