Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Łazarewicz C.

Gorgonowa to kobieta zagadka.

Cezary Łazarewicz, Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej. Cezary Łazarewicz postanowił przywołać sprawę Gorgonowej. Kim była Gorgonowa? Nazywała się Margarita Emilia Gorgon z domu Ilić, ale od pamiętnego procesu to była kobieta bez imienia. Mówiąc o niej posługiwano się jedynie nazwiskiem. Gorgonowa to było uosobienia zła i wypaczenia. Gorgonowa to była zimna i wyrafinowana cudzoziemka, która omotała starszego od siebie o osiemnaście lat mężczyznę. Gorgonowa to morderczyni! Gorgonową straszono niegrzeczne dzieci… Ale gdy spojrzeć na nią nieco inaczej… Gorgonowa to młoda kobieta, która nieustannie poszukiwała szczęścia i miłości. Gorgonowa to kobieta, której życie nie szczędziło ciosów. Gorgonowa to zdana tylko na siebie cudzoziemka w przedwojennym Lwowie. Osamotniona, zraniona, skrzywdzona… Gorgonowa to kobieta, która niefortunnie lokowała swoje uczucia. Gorgonowa to matka, której odebrano wszystkie dzieci. Najstarszego syna – teściowie, Romusię – ojciec dziecka, Ewę – państwo. Go...

Aktualnie czytam #137

Cezary Łazarewicz, Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej. Od wydawcy: Gorgonowa – najczarniejszy charakter II Rzeczpospolitej. Skazana za mord na siedemnastoletniej Lusi, którego miała dokonać grudniowej nocy 1931 roku. Po latach osiemdziesięciopięcioletnia „córka morderczyni” Ewa podjęła walkę o uniewinnienie matki. Podrzucała nowe tropy, a w mediach kolejny raz pojawiało się pytanie, czy Gorgonowa zabiła Lusię. Cezary Łazarewicz powraca do najsłynniejszego poszlakowego procesu II RP nie tylko po to, żeby drobiazgowo zrekonstruować okoliczności samej zbrodni, ale przede wszystkim, żeby sportretować epokę. Sprawa Gorgonowej jest soczewką, w której skupia się całe społeczeństwo: żądna krwi ulica, prowincjonalni policjanci, słynni oratorzy, postępowa dziennikarka z Warszawy, redakcje wielkich gazet, drukujące na wyprzódki relacje z sali sądowej. I w tym wszystkim tajemnicza czarnowłosa kobieta z Bałkanów, która może zabiła, a może nie. (Jacek Dehnel) Wydawnictwo Czarne R...

nie dla wszystkich wojna skończyła się w maju 1945 roku

Cezary Łazarewicz, Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka. Cezary Łazarewicz w swoim reportażu doskonale pokazuje działanie komunistycznej machiny w PRL-u. Przywołując sprawę Grzegorza Przemyka obnaża funkcjonowanie Służby Bezpieczeństwa oraz wszechwładzę urzędników państwowych najwyższego szczebla. To właśnie Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban sterowali najpierw śledztwem, a później procesem sądowym tak, aby wszystko ułożyło się po ich myśli. Po ich myśli, czyli odsunięcie wszelkich podejrzeń od milicji i SB. Bo przecież milicja stała na straży porządku i bezpieczeństwa publicznego, tym bardziej w czasie tak szczególnym, jakim był stan wojenny. Dla mnie zadziwiające było to, ilu ludzi zaangażowano oraz ile starań podjęto, aby nakierować sprawę Przemyka na odpowiednie dla służb tory. Pojawia się pytanie: dlaczego? Pewnie dlatego, że śmierć pewnego maturzysty, a raczej jego pogrzeb stał się wielką manifestacją antykomunistyczną stanu wojennego. Ten...

Aktualnie czytam #16

Cezary Łazarewicz, Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka Z noty wydawniczej: Reportaż o jednej z najgłośniejszych zbrodni lat osiemdziesiątych w PRL, która nie doczekała się sprawiedliwego wyroku. Cezary Łazarewicz szczegółowo opisuje historię Grzegorza Przemyka. Pokazując cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor wplata historie jego rodziców – poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżonych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban. W pogrzebie Przemyka wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy z podniesionymi w znaku wiktorii dłońmi, w całkowitym milczeniu odprowadzili trumnę na Powązki. Co tydzień czytam kilka książek. Od lat...