Przejdź do głównej zawartości

Podróże kształcą...

Patrick Leigh Fermor, Czas drogi


Podróże kształcą… W przypadku Patrick’a Fermor’a to powiedzenie jest jak najbardziej zasadne…

Grudzień 1933. Osiemnastoletni Patrick Leigh Fermor, Anglik, rozpoczyna swoją samotną wędrówkę. Cel? Konstantynopol. Zamierza dotrzeć do niego pieszo. Start? Holandia. I rozpoczyna się wędrówka…

Na plecach plecak, na nogach trekkingi, w paszporcie wbite magiczne słowo „student”, w kieszeni parę funtów i wiersze Horacego, w sercu zapał! Powoli odhacza kolejne miejscowości. W jednych zatrzymuje się na chwilę, w innych nieco dłużej. Podziwia architekturę, kościoły, katedry. Odwiedza galerie. Obserwuje ludzi na ulicy i w knajpach.

Jego osoba budzi zainteresowanie. Plecak, kij, mapa rozłożona na stole, mówi z dziwnym akcentem, notatnik i ołówek w ręku. Czyżby włóczęga? Wagabunda? Nie! To student z Anglii, który postanowił pójść do Konstantynopola.

Nocuje w przytułkach, na komisariacie policji (!), w stodołach, w pokojach gościnnych knajp, u obcych ludzi, w zamkach i pałacach. Poznaje wielu ciekawych ludzi. Z jednymi rozmawia tylko chwilę, u innych gości po kilka dni otrzymując od nich adresy i listy polecające do znajomych, którzy mieszkają na trasie wędrówki Fermor’a.

Warto zaznaczyć, że Fermor wędrował po Niemczech na przełomie 1933 i 1934 roku, a więc chwilę po tym, jak Hitler doszedł do władzy. Miał niebywałą okazję być naocznym świadkiem, jakie nastroje panowały w ówczesnych Niemczech. Rozmowy z przypadkowo napotkanymi ludźmi też były interesujące i pozwalały mu wyrobić sobie opinię na temat niemieckiego społeczeństwa.

„Czas drogi” to pierwszy tom tej szczególnej podróżniczej trylogii. Fermor dociera do granicy węgierskiej. Dalsza podróż opisana jest w pozostałych tomach.

Czy polecam tę książkę? I tak, i nie. Z jednej strony jest bardzo ciekawa i nietuzinkowa. Jest tutaj wiele interesujących obserwacji. Jest też dużo odniesień do literatury i historii… Dużo za dużo… I to jest ten mały minus. Tak, też jestem zdziwiona, że to piszę. To niestety wprowadza dość mocny zamęt i sprawia, że motyw drogi zanika. Nie ukrywam, że też nieco utrudnia czytanie i wymaga naprawdę sporego skupienia. To nie jest zarzut, ale co niektórzy mogą przez to zniechęcić się do dalszej lektury. Mnie to nie zniechęciło, ale znacznie wydłużyło czas lektury.

Czy sięgnę po dwa pozostałe tomy? Oczywiście!




Komentarze

  1. W sumie lubię motyw drogi w literaturze, więc czemu by nie ? Pozdrawiam :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze zastanowię się nad lekturą tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie zaciekawiłaś, lubię takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję, że to będzie bardzo ciekawa trylogia, do jakiej warto zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wrażenie, że to bardzo romantyzująca wizja bycia w drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest... autor spisywał te wspomnienia wiele lat po owej wędrówce. Notatki robił w podróży na bieżąco, ale jego plecak wraz z tym notatnikiem został skradziony...

      Usuń
  6. Moja siostra uwielbia literaturę podróżniczą, dlatego jej polecę powyższą trylogię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi całkiem interesująco. Będę mieć ten tytuł na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że spodoba mi się ta lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka już wcześniej wydawała mi się interesująca i pewnie po nią sięgnę, ale będę pamiętać o Twoich zastrzeżeniach. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa historia. Też lubię wędrować... Więc może i książka mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie tylko widmo wojny okazało się zagrożeniem...

Lucyna Olejniczak, Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda Matylda. To ona jest bohaterką trzeciego tomu. Córka Wiktorii i Pascala, choć to on, Antoni był dla niej prawdziwym ojcem. Wychowywał ją. Dbał o jej wykształcenie. Dbał o jej szczęście. Tak. Matylda była zdecydowanie jego oczkiem w głowie. Jakież było jej zaskoczenie, gdy dowiedziała się prawdy. I to w takich okolicznościach! Matylda. Całe życie rozpieszczana przez wszystkich wokół. Tylko matka jakby nie potrafiła okazać jej uczuć. Tylko matka wiecznie była niezadowolona z jej decyzji. Tylko matka wiecznie ją krytykowała. Z czasem Matylda zrozumiała dlaczego. Tak, żałowała, że tak późno … Marzenia. Matylda miała jedno marzenie, któremu przez całe lata pozostawała wierna. Aktorstwo! Wszystko zapowiadało się jak najlepiej. Kres niewątpliwie błyskawicznej karierze położył nieszczęśliwy wypadek. Gdy Matylda w końcu się otrząsnęła zdała sobie sprawę, że swój najlepszy czas przespała. Jednak nie poddała się tak łatwo. Tym bardziej, że w j

Mój dzień w książkach 2021

Zaczęłam dzień z "Moją kuzynką Rachelą". W drodze do pracy zobaczyłam "Milczący zamek" i przeszłam obok "Szpitala przemienienia" żeby uniknąć "Kuriera z Teheranu", ale oczywiście zatrzymałam się przy "Domu stu szeptów". W biurze szef powiedział: "Nic bez ryzyka". i zlecił mi zbadanie "Pamiętnika pani Hanki". W czasie obiadu z "Zaginioną siostrą" zauważyłam "Dziecko śniegu” pod "Czarną skrzynką". Potem wróciłam do swojego biurka "Z dala od świateł". Następnie, w drodze do domu, kupiłam "Wiedeńską grę" ponieważ mam „Ostatnie rozdanie". Przygotowując się do snu, wzięłam "Trzynastą opowieść" i uczyłam się " Zabawy w chowanego", zanim powiedziałam dobranoc "Córom ziemi".

najważniejsze, to wojnę przeżyć

Kristin Hannah, Słowik Skłamałabym, gdybym powiedziała, że porwała mnie ta powieść od pierwszego akapitu. „Słowik” to jedna z tych powieści, w których przedstawiana historia jest niezwykle ciekawa, ale sposób wykonania pozostawia wiele do życzenia. Ostateczny bilans jest jednak na plus :) Isabelle i Vianne. Siostry. Vianne, strasza, pamiętała matkę i ojca. Pamiętała, jakimi byli cudownymi rodzicami. Pamiętała ojca, który był kochany. Pamiętała, jak bardzo odmieniony wrócił z Wielkiej Wojny. To, co przeżył w okopach na froncie podczas I Wojny Światowej zrujnowało w nim wszystko, co piękne. Do domu wrócił zupełnie inny człowiek… Isabelle nie pamiętała nawet tego. Pamiętała jedynie, że po śmierci matki ojciec oddał je na wychowanie w obce ręce. Rozpoczęła się ich tułaczka po szkołach z internatem, po cudzych kątach. Vianne miała szczęście. Była w takim wieku, że szybko rozpoczęła własne, dorosłe życie. Szczęście miała tym większe, że trafiła na mężczyznę, który ją kochał i pragnął stwor