Przejdź do głównej zawartości

Te relacje były martwe.

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie




Iluzja. Iluzja życia. Iluzja miłości. Iluzja sukcesu. On. Bohater bez imienia i nazwiska. Gdyby spojrzeć na niego z boku… Człowiek spełniony. Człowiek z ciekawym bagażem doświadczeń. Człowiek nie bojący się nowych wyzwań. Człowiek zamożny. Ale to złudzenie. Rzeczy materialne umilają życie, ale nie stanowią one o szczęściu człowieka. Niby banalne stwierdzenie, a jednak tak często jest zapominane…

Ucieczka. Ucieczka przed miłością. Ucieczka przed odpowiedzialnością. Ucieczka przed samym sobą. I to ucieczka pozbawiona sensu. Przed wszystkim i przed wszystkimi można uciec, ale nie przed samym sobą. Kolejny banał, o którym tak często zapominamy. On. W żadnym z wynajmowanych mieszkań nie potrafił długo zagrzać miejsca. Po pewnym czasie mieszkanie stawało się dla niego nie do zniesienia. Nie pomagały częste delegacje i pomieszkiwanie w hotelach. Nie pomagała praca od wczesnych godzin rannych do późnych godzin wieczornych czy nocnych. Pozwolił nawet na to, aby dom jego matki popadł w ruinę. Dlaczego? Dlaczego tak bardzo uciekał od tego? Dlaczego nie zadbał o to, co po matce mu pozostało? Co wiązało się z jego dzieciństwem, jego młodością… Ojca nie znał. Matka rzadko go wspominała. Przez te wszystkie lata miał tylko matkę. Tak, opiekował się nią, gdy tego potrzebowała, jednak dom zaprzepaścił…

Samotność. Najgorsza z samotności to samotność w tłumie. Ileż osób przewinęło się przez jego życie? Przyjaciół, nauczycieli, znajomych, sąsiadów, dziewczyn, klientów, przypadkowo spotkanych ludzi… Jego notes zapełniony był nazwiskami, adresami, numerami telefonów. Cóż z tego, jeśli te zapiski nie świadczyły o żywych relacjach. Te relacje były martwe. I skąd ta potrzeba szaleńczego wręcz zapisywania nazwisk i adresów? Przepisywał je skąd tylko mógł nie znając nawet ludzi, dane których tak skrupulatnie notował.

Zapełnienie pustki. Chyba tylko tak mogę wytłumaczyć jego maniakalne notowanie nazwisk i adresów. Być może źródłem problemu jest fakt, że nie znał swojego ojca… Szukał, pytał… Wszystko na nic. Jak? Jak w takim razie odnaleźć się w życiu? Jak określić swoją tożsamość? Miłość i oddanie matki okazało się niewystarczające…

Niby dążył do tego, aby jego notes pękał w szwach od nadmiaru informacji. Miało to świadczyć o licznych powiązaniach, znajomościach, relacjach. I znowu iluzja. On nie potrafił zadbać o żadną relację. Zawiązywały się i urywały przez zaniedbanie z jego strony. A może wcale mu na tym nie zależało? Może wystarczała mu ta iluzja?

A życie toczy się i toczy. Przecieka między palcami. A koniec coraz bliżej… Dzień ostatniego rozdania przybliża się nieuchronnie.

To trudna książka. To nie jest książka dla każdego. Nie ma tu wartkiej akcji. Ba, nie ma tu żadnej akcji. Są wspomnienia, są przemyślenia. Jest uniesienie, jest rozgoryczenie. Jest piękny literacki język. Zachwyciłam się tą prozą. Bo to sztuka nadać głębię pozornie płytkim słowom



Komentarze

  1. Piękna recenzja. Nad słowami Mistrza - faktycznie warto się zastanowić, nie przechodzić obojętnie. Bliski mi m.in. ze względów regionalnych. Serdeczne pozdrowienia - już piątkowe właściwie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że czas, które chcą spędzić z tą książką będzie wyjątkowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że może być dla mnie za trudna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie się zgadzam - każda jego książka jest wyjątkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Myśliwskiego, ale wierzę Tobie :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kiedyś miał marzenia. Dziś nie ma złudzeń.

Ben Creed, Miasto duchów ZSRR. 1951 rok. Siarczysty mróz. Rewol Rossel wraz ze swoimi kolegami jedzie na miejsce zbrodni. Dlaczego akurat oni? Dlaczego akurat tam? Czy to przypadek czy pułapka? I tych pięć zmasakrowanych ciał… Zacznę od przedstawienia głównego bohatera. On. Rewol Rossel. Kiedyś bardzo dobrze zapowiadający się skrzypek. Dziś milicjant. Kiedyś wróg ludu (wystarczył jeden absurdalny donos). Dziś ściga przestępców. Kiedyś miał marzenia. Dziś nie ma złudzeń. Kiedyś był po uszy zakochany. Dziś znajomości zawiera ostrożnie. Bardzo ostrożnie. Kiedyś był wrażliwym na piękno człowiekiem. Teraz chce przeżyć. Doskonale pamięta wszystko. Przesłuchanie. Tortury. Rzucenie do walki na najgorszy odcinek frontu. I ten głód. Ten potworny głód w oblężonym Leningradzie. A jednak… Kiedy znajduje się w sytuacji, gdy może uratować choć jedno życie nie waha się… Prosi o kolegów. O tych, których ma szansę jeszcze uratować. Muszą tylko rozwiązać pewną zagadkę. Niebezpieczną zagadkę. Kim są lu...

Aktualnie czytam #275

Bernard Minier, Polowanie Od wydawcy: MARTIN SERVAZ WALCZY O HONOR I WŁASNE ŻYCIE Wielokrotnie nagradzany mistrz thrillera powraca z nową powieścią Departament Ariege, jesienna pełnia księżyca. Z pogrążonego w ciemnościach lasu nagle na szosę wybiega jeleń. Jeleń o ludzkich oczach. Odbywa się polowanie, ale celem nie jest dzikie zwierzę. W czasie skomplikowanego śledztwa Servazowi przyjdzie stawić czoło potwornościom rodem z najgorszych koszmarów. Czy walka o słuszną sprawę może usprawiedliwiać czynienie zła? W najnowszej książce mistrz thrillera Bernard Minier mierzy się z szaleństwem naszych czasów: przemocą, zemstą, manipulacją. Polowanie to niezwykle aktualna powieść o życiu przesiąkniętym strachem. Na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu w 2019 roku Bernard Minier otrzymał HONOROWĄ NAGRODĘ WIELKIEGO KALIBRU! Wydawnictwo REBIS Rok wydania: 2021 Liczba stron: 384 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu. Na blogu znajdziecie kilka słów o wcześniejszych ksią...

Zmiana adresu blogowego

Zapraszam na  https://monikaolgalifestyle.blogspot.com/ Blog o książkach, o filmach, o podróżach, o modzie... Choć nie tylko. Mam nadzieję, że mimo tej zmiany zostaniecie ze mną i będziecie mi towarzyszyć podczas naszej blogowej przygody tak samo, jak do tej pory :)