Ben Creed, Miasto duchów ZSRR. 1951 rok. Siarczysty mróz. Rewol Rossel wraz ze swoimi kolegami jedzie na miejsce zbrodni. Dlaczego akurat oni? Dlaczego akurat tam? Czy to przypadek czy pułapka? I tych pięć zmasakrowanych ciał… Zacznę od przedstawienia głównego bohatera. On. Rewol Rossel. Kiedyś bardzo dobrze zapowiadający się skrzypek. Dziś milicjant. Kiedyś wróg ludu (wystarczył jeden absurdalny donos). Dziś ściga przestępców. Kiedyś miał marzenia. Dziś nie ma złudzeń. Kiedyś był po uszy zakochany. Dziś znajomości zawiera ostrożnie. Bardzo ostrożnie. Kiedyś był wrażliwym na piękno człowiekiem. Teraz chce przeżyć. Doskonale pamięta wszystko. Przesłuchanie. Tortury. Rzucenie do walki na najgorszy odcinek frontu. I ten głód. Ten potworny głód w oblężonym Leningradzie. A jednak… Kiedy znajduje się w sytuacji, gdy może uratować choć jedno życie nie waha się… Prosi o kolegów. O tych, których ma szansę jeszcze uratować. Muszą tylko rozwiązać pewną zagadkę. Niebezpieczną zagadkę. Kim są lu...
Blog o książkach, ale nie tylko.
I postać kultowa. Jako dziecko oglądałem w telewizji na bieżąco - wszystko co leciało - o Czechosłowacji i Czechach - nie było internetu itd. A teraz tv nie oglądam , chyba że konkursy muzyczne od czasu do czasu. Pozdrawiam Monika Olga - pracowitą sobotę miałem - najpierw zakupy, potem Cmentarze. Czasu na czytanie coraz mniej, noce dłuższe - od 21 grudnia coraz krótsze, więc czytnik idzie w ruch ;-)
OdpowiedzUsuńTak, kultowa i ważna postać...
UsuńNie znam tego twórcy i jego dzieł.
OdpowiedzUsuńTo przede wszystkim wybitny polityk.
UsuńJej, to już minęło tyl lat. Nieźle...
OdpowiedzUsuńCzas pędzi jak szalony...
UsuńW mojej świadomości funkcjonuje bardziej jako polityk, może czas zainteresować się literaturą.
OdpowiedzUsuńMam dokładnie tak samo :)
Usuń